Szóstego października 2017 roku miałam przyjemność współorganizować WordUp Silesia – spotkanie ludzi zainteresowanych WordPressem na Śląsku. Brzmi oficjalnie, ale tak naprawdę jest to cykliczne spotkanie, podczas którego w sympatycznej atmosferze, przy kaffce i innych napojach rozmawiamy na różne WordPressowe tematy. Są prezentacje. Są pytania. Jest możliwość fajnie spędzić czas.

Tym razem i mi przyszło takową prezentację wygłosić i postanowiłam się nią podzielić. Jej podsumowanie poniżej.

 

 

Ponieważ co chwila spotykam się z pytaniami o najlepszą wtyczkę do czegoś w WordPressie postanowiłam się z tym tematem “rozprawić”. W prezentacji przedstawiam je z podziałem na: “must have”, “don’t touch” i “kolosy.

 

 

Wtyczki “must have” dzielę na te potrzebne blogerom, potrzebne w sklepie internetowym i potrzebne na stronie – wizytówce firmowej.

 

 

Myślisz, że to już wszystkie? Oj, możesz się zdziwić 😉 Zaawansowani blogerzy mają już bowiem zdecydowanie większe potrzeby!

 

Wtyczki do prowadzenia sprzedaży w WordPressie generalnie są dwie. Ale. Ale. Obie potrzebują dodatków, by łatwo, lekko i przyjemnie można było zakupów dokonywać.

 

Easy Digital Downloads jest wtyczką do sprzedaży produktów elektronicznych. Natomiast produkty elektronieczne i fizyczne można w WP sprzedawać za pomocą WooCommerce.

 

 

Strony firmowe najczęściej korzystają z rozbudowanych motywów, ale i im pewne wtyczkowe “must have” będzie przydatne.

 

“Don’t touch” to wtyczki (i rozwiązania) bardzo subiektywne i lekko kontrowersyjne. Dlaczego?

 

 

Slajdery – jeśli są to najnowsze wpisy na blogu – ok. Jeśli są to banery z pięknym motto życiowym – kompletnie nie są potrzebne. Po co na stronie głównej coś, co zajmuje jej połowę i niczemu nie służy?

Visual Composer – wtyczka, która ułatwia umieszczanie różnych treści na stronie i we wpisach w różnych układach. Świetnie się ją obsługuje (no, może czasem trochę zamula), jest intuicyjna dla użytkowników, ale dodaje mnóstwo kodu do strony i nie sprząta po sobie po deinstalacji…

Wtyczki “do bezpieczeństwa” to zło.  Po prostu. Po pierwsze – nie da się raz na zawsze zabezpieczyć czegokolwiek w Internecie. I po drugie – te wtyczki też można zhackować!

Wtyczki, które zastępują natywne funkcje w WordPressie – jeśli coś mamy w WP, to po kiego licha jeszcze instalować do tego wtyczkę? No, chyba, że wtyczka dodaje coś fajnego, jak np. moja wtyczka do komentarzy.

Motywy “udające” wtyczki – mam na myśli dwa: Avada oraz Divi. Nie tu i teraz pisać o ich zaletach i wadach , jednak jestem głęboko przekonana, że jeśli motyw dodaje lub zastępuje funkcję (coś, co powinno być wtyczką), to nie jest to dobry kierunek. Bo co się stanie z treściami, jeśli ten motyw ktoś chciałby zmienić na inny?

 

Odchodzi się od tego, by tworzyć wielkie, przeładowane wtyczki, ale jeszcze kilka istnieje. Czy instalować kolosa, by korzystać z jednej jego funkcji? Na to pytanie każdy odpowiada sobie sam!

 

 

Jetpack – wtyczka, która wiele ułatwia początkującym blogerom.

 

Booster for WooCommerce – to trzeba zobaczyć na własne oczy. Ja po instalacji dostałam oczopląsu!

 

All in one SEO pack – jeszcze z nich wszystkich najporządniejsza. Ma niewiele komponentów i zastępują inne wtyczki, które i tak często instaluje się w WordPressie.

 

 

Pytania były 🙂 Ale to pozostawiam w gronie obecnych na WordUp Silesia!

 

 

I… Dziękuję!

 

 

p.s. gadałam chyba z 40 minut, a wpis taki krótki wyszedł 😉

p.s2. trochę w jego powstaniu pomógł mi Slideshare, który źle przyjmował mój pdf pod prezentację…

Share:

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz