SPRAWDŹ OFERTĘ DLA CZYTELNIKÓW BLOGA I STWÓRZ ZE MNĄ SWÓJ NEWSLETTER!
jak przygotować się na Gutenberga?

Jak przygotować się na Gutenberga?

Taaaak! Temat wraca! Bo Gutenberg nadal coraz bliżej. Wiem, wiem, miał być w maju, potem w sierpniu, dziś już wiadomo, że listopad. Albo styczeń! Coraz więcej osób to tu to tam zadaje również pytania związane z Gutenbergiem, więc postanowiłam i ja do tematu wrócić.

Od razu zaznaczę, że temat na blogu nie jest jakoś nowy. Już w kwietniu pisałam cykl czterech wpisów właśnie z nim związanych. Jeśli ich nie znasz – koniecznie od nich zacznij. Dziś kilka słów o tym, jak można się na zmianę edytora treści w WordPressie przygotować. A sposoby są przynajmniej trzy.

Pierwszy – na Megahardcora

To najszybszy sposób i tylko dla odważnych. Ale rozumiesz – nie tych, co mówią o sobie, jacy to oni nie są odważni, ale dla tych, co najpierw skaczą głową w dół, a potem pytają, gdzie jest woda z tego basenu! Na czym polega? W kokpicie już od aktualizacji WordPress 4.9.8 mamy możliwość włączyć Gutenberga. Na stronie głównej kokpitu pojawił się przycisk z krótkim komentarzem, który nas do tego zachęca. Na razie wygląda to tak, że po jego kliknięciu doinstalujesz i włączysz wtyczkę Gutenberg, ale tak – jeśli jesteś Megahardcorem – możesz zrobić to na swojej stronie, blogu, czy w sklepie bez większego zastanowienia. Na koniec posprawdzaj oczywiście, czy wszystkie treści masz ułożone dobrze i czy nic ci się nie rozjechało.

Drugi – Erupcja wulkanu Eyjafjallajökull…

To taki sposób, który kojarzy mi się z pewnym wydarzeniem w 2010 roku. Miała wtedy miejsce erupcja islandzkiego wulkanu, którego nazwy nikt nie umiał na świecie wymówić. Normalnie pewnie niewiele osób by się tym faktem zainteresowało, gdyby nie fakt, że w wyniku tego wybuchu gdzieś na końcu świata (umówmy się, Islandia to nie centrum Europy!) na ponad tydzień została zablokowana możliwość latania nad prawie całym starym kontynentem!

Więc jeśli masz ochotę na taki sposób – zacznij testowanie Gutenberga od instalacji i konfiguracji którejś z wtyczek typu “under construction” (np. tej, bo jest łatwa, lekka i przyjemna w użytkowaniu). Jak już będziesz mieć zasłoniętą swoją stronę przez zaślepkę – uruchom Gutenberga (czyt. zainstaluj i włącz wtyczkę Gutenberg). Co daje taki sposób? Dwie rzeczy. Po pierwsze – jeśli coś ci się na stronie w wyniku włączenia Gutenberga rozjedzie – nie zobaczą tego twoi Czytelnicy/Klienci. I po drugie – możesz sobie ustawiać i poprawiać do woli i nikt tego nie będzie widział. Jeden minusik jest taki, że podczas tych prac twoja www nie będzie działać, a biznes może przystanąć na chwilę zostać uziemiony, jak ludzie koczujący na lotniskach, kiedy Eyjafjallajökull dał o sobie znać. Cóż… Coś za coś…

Na koniec oczywiście wyłącz i odinstaluj wtyczkę maskującą twoją stronę 😉

I trzeci – Kompletne ZEN

To sposób dla tych, którzy mają czas. Czas, cierpliwość i trochę umiejętności (lub chcą się czegoś nowego nauczyć). Tym razem zaczniemy bowiem od wykonania kopii naszego WordPressa. Jeśli masz w miarę ogarnięty hosting – napisz do nich, bo być może wykonają taką kopię dla ciebie za darmo. Jeśli nie lub odmówili, wykonaj poniższe kroki:

  1. w swoim kokpicie wejdź w: kokpit -> narzędzia -> eksport, wybierz, że chcesz wyeksportować wszystkie treści i pobierz plik eksportu,
  2. utwórz subdomenę (np. test.twojadomena.pl) i na niej zainstaluj WordPressa (możesz użyć autoinstalatora lub zrobić to ręcznie),
  3. w nowym WordPressie, na subdomenie wejdź w: kokpit -> narzędzia -> import i najpierw wybierz, że chcesz importować z innego WordPressa, potem zainstaluj i włącz importer, następnie zaimportuj plik, który eksportowałaś/łeś przed chwilą,
  4. sprawdź, czy wszystko się zgadza, przechodząc do widoku swojej strony,
  5. być może trzeba będzie jeszcze przypisać odpowiednie menu do odpowiednich miejsc (kokpit -> wygląd -> menu -> zarządzaj rozmieszczeniem) i ustawić widgety (kokpit -> wygląd -> widgety).

W tak utworzonym nowym WordPressie możesz na spokojnie uruchomić (zainstalować i włączyć) Gutenberga i posprawdzać, czy wszystko w porządku. Jeśli tak – wiesz, że możesz zrobić to również na twojej stronie www. Jeśli nie – wiesz, na co zwrócić uwagę. Testowego WordPressa możesz oczywiście sobie zostawić do dalszych testów różnych rzeczy.

Serio? Tyle zachodu?

Ależ skąd! Zawsze możesz po prostu zaktualizować WordPressa do 5.0 idąc na żywioł. Wtedy okażesz się jednak Hardcorem. Możesz w ogóle nie aktualizować WordPressa do 5.0. zapewne jeszcze jakiś czas podziała. Możesz również po aktualizacji WP do 5.0 zainstalować i włączyć wtyczkę Disable Gutenberg (jestem przekonana, że zaraz po ukazaniu się WP 5.0 będzie to najczęściej używana wtyczka w całym repozytorium!) i znów liczyć na to, że jeszcze przez pewien czas pociągniesz. W końcu jednak – jak użytkownicy Windows XP – będziesz mieć dwa wyjścia: zrezygnować z WordPressa lub przeprosić się z Gutenbergiem. Nie lepiej więc zaprzyjaźnić się z nim jak najprędzej?

 

 

Dołącz do WP MasterClass

O autorce...

Kasia Aleszczyk

Znana jestem z tego, że pomagam innym zaprzyjaźniać się z WordPressem. Na co dzień uczę również, jak żyć w necie, by przeżyć. Cieszę się, że jesteś i zapraszam częściej!

13 thoughts on “Jak przygotować się na Gutenberga?

  1. Jestem megahrdcorem włączyłam gutenberga i później myślałam gdzie jest ten basen? Co tam woda.
    Jak dla mnie ten nowy edytor jest ok. Brak mu paru funkcji, czasem nie wygląda to tak jak bym chciała, ale i tak jest lepiej niż w starym edytorze.
    Gorzej że inne wtyczki nie są jeszcze gotowe na gutenberga. Co to będzie z dodawaniem przepisów na bloga? ?

    1. Ja jestem przekonana, że każdy, kto wyprodukował i utrzymuje wtyczkę i jeszcze np. ma z niej zyski, to dostosuje ją i do Gutenberga. Innego wyjścia nie ma za bardzo 😉

  2. Gutenberg pewnie temat rzeka. O ile edytor jest ciekawy, przyjemny w użyciu i na początku był dla mnie bardzo przyjemny, to im dłużej z niego korzystam tym bardziej skłaniam się aby go usunąć. Powody są tak naprawdę dwa. Pierwszy to tagi stary i domyślny edytor pozwala mi wybrać tagi z pośród do tej pory używanych poprzez kliknięcie, w Gutenbergu jak na tą chwilę nie znalazłem podobnego rozwiązania i jeśli chcę użyć tych samych (np ze względu na serie postów opisujące poszczególne etapy jakiegoś tematu, muszę wprowadzać je ręcznie. Drugi i chyba najważniejszy. Tworzyłem pewien wpis w Gutenbergu wszystko szło pomyślnie do czasu jak chciałem wrócić do niego i wprowadzić małe zmiany do wpisu. Po otwarciu wpisu w Gutenbergu okazało się, że otwiera mi jedną z chyba starszych wersji. Na nic były zabawy w przywracanie właściwej bo Gutenberg najświeższą wersje otwierał zawsze tak samo. Ucinał ją po ok 80% tekstu. Co najśmieszniejsze ta sama wersja wpisu otwarta w klasycznym edytorze (otwarcie do edycji opatrzone ostrzeżeniem, że nie tu został utworzony itp) był widoczny w całości takiej jak Gutenberg go wstępnie stworzył. Jakaś porada jak rozwiązać te problemy bo edytor jest świetny no ale jak mają się mi częściej takie kwiatki zdarzać to wolę jednak trochę toporniejszą ale jednak klasykę.

      1. Problem w tym że mój angielski jest bardzo zły. Niestety do kierunku na, którym byłem w trakcie edukacji przypisany był tylko niemiecki lub rosyjski. Do samodzielnego doszlifowania języka brak samo zaparcia a na inną formę niestety obecnie fundusze nie pozwalają. Cóż pozostaje standardowo Google Translate

    1. Tylko dopowiem w kwestii tagów. U mnie (może to kwestia motywu) wpisuję dwie góra trzy litery i wyświetla się okno dialogowe z tagami zaczynającymi się od tych liter. Tylko że mam masakrycznie wolny sprzęt i czasem mija ze 2 sekundy zanim wordpress zauważy co robię.

      1. Zgadza się po wpisaniu dwóch znaków dostaję propozycję tagów jednak specyfika mojego bloga powoduje, że tych tagów jest sporo, a wpisywanie 2 znaków co chwile by wybrać nie należy do najwygodniejszych, tym bardziej jeśli połączymy to z opóźnieniem w działaniu tej funkcji. Funkcja spełnia swoje zadanie przy kilku tagach ale jak mam wprowadzić ich 21 to wygodniejsza jest lista :).

  3. Ja zaczynam nowy tydzień od ściągnięcia WP 5.0 na localhosta i zaczynam się bawić. Jest Gutneberg, jest nowy motyw defaultowy. Zrobiłam sobie motyw potomny i pierwszy zonk: nie czyta zdjęć. Ale jeszcze nie winię Gutenberga, jeszcze nie debugowała, więc pewnie to ja coś nadpisałam. Będzie fajnie, bo #mondayisok 🙂

  4. Ja zawsze idę na żywioł bo serwer sam robi kopie zapasowe dzień w dzień. Gutenberg – od razu wyłączyłem i zainstalowałem wtyczkę jaka przywraca stary typ edycji wpisów. Dla mnie to już za bardzo tam jest naćkane elementów beze sensu u składu.

Skomentuj Kasię Aleszczyk Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Sięgnij po więcej!