SPRAWDŹ OFERTĘ DLA CZYTELNIKÓW BLOGA I STWÓRZ ZE MNĄ SWÓJ NEWSLETTER!

OMG! Przeprosiłam się z Gutenbergiem!

Długo to trwało. Wiem. Gutenberg – nowy edytor wpisów w WordPressie – został wprowadzony wraz z WP 5.0 dokładnie 6 grudnia 2018 roku. Mamy maj 2020, a ja do niedawna korzystałam sobie radośnie z wtyczki Classic Editor i wszelkie zmiany w tym względzie omijałam z szacunkiem 😉 Co się zmieniło?

Po pierwsze – przygotowywanie i nagrywanie materiałów

No stało się to jednak delikatnie uciążliwe. O ile początkowo jeszcze można było nagrywać materiały, czy tworzyć zrzuty ekranu ze starym edytorem treści, o tyle z czasem pojawiła się grupa użytkowników, która już tego edytora nie zna. Zdałam sobie z tego sprawę, kiedy otrzymałam email z pytaniem dotyczącym jednego z moich starych filmów na YT. Była w nim między innymi informacja, że panel piszącego nie ma tylu opcji, co ja na filmie…

Próbowałam jeszcze przez jakiś czas działać przełączając się między edytorami. Kiedy potrzebowałam wpis napisać – pisałam sobie w starym edytorze. Kiedy trzeba było coś pokazać – odpalałam WordPressa już z Gutenbergiem. To jednak było kompletnie nie wygodne…

Po drugie – groźba zapowiedź zakończenia wsparcia dla wtyczki

Nic, co dobre, nie trwa wiecznie – stara życiowa mądrość naszych babć. Podobnie i wtyczka – już wraz z jej pojawieniem się poinformowano, że “przyjdzie kryska na Matyska”, że wprawdzie jest ona pomocą dla tych, którzy ociągają się z przełączeniem na Gutenberga, ale równocześnie, że nie będzie ona wspierana wiecznie, że kiedyś trzeba będzie (tak, maruderzy!) się jednak z Guciem przeprosić.

I tak, wprawdzie na stronie wtyczki w repozytorium widnieje informacja:

Classic Editor is an official WordPress plugin, and will be fully supported and maintained until at least 2022, or as long as is necessary.

to ja sobie pomyślałam, że te dwa lata z pewnością prędziutko miną. Na tyle szybko (Twój czas też jakby przyspieszał?), że mogę się nie wyrobić przygotować tak dobrze, by na spokojnie zmienić edytor, kiedy już nie będzie innej możliwości. A skoro tak, to może więc warto zacząć się przyzwyczajać nieco wcześniej?

I po trzecie – w sumie nawet można już z tego ustrojstwa korzystać

Doskonale pamiętam warsztaty, które prowadziłyśmy wraz z Agnieszką Bury podczas WordCampa w Poznaniu – z Gutenberga właśnie. To był początek lipca 2018 roku, a Matt Mullenweg zapowiadał włączenie Gucia do WordPressa dokładnie za miesiąc!

Warsztaty były super! Sala pełna. Uczestnicy zaangażowani. Tylko ten edytor… Właściwie czuliśmy się, jakbyśmy byli nie tyle uczestnikami warsztatów, którzy chcą się z nim oswoić, a raczej jako jego beta testerzy. I to na miesiąc przed zapowiadanym dołączeniem go do core WordPressa! Znikające ikonki bloczków, nie działające te, które istniały, brak kompatybilności z najbardziej popularnymi wtyczkami – to były główne ówczesne bolączki.

I jak mi z tym Guciem?

Gdyby się tak mocniej zastanowić, to chyba tamte warsztaty były przyczyną mojego przedłużającego się korzystania z opcji starego edytora WP. Długo zastanawiałam się i nasłuchiwałam, czy już wszystko z nim w porządku i czy jest na tyle stabilny, by mu zaufać. W końcu decyzja zapadła. Natomiast po przełączeniu…

Okazało się, że w sumie wpisy w tym całym Guciu pisze się całkiem przyjemnie. To, czego się obawiałam to podejrzenie, że przeklikiwanie między blokami (w końcu używam przynajmniej śródtytułów) będzie utrudniać mi pracę. Na szczęście zostało to rozwiązane intuicyjnie i wygodnie dla użytkownika.

Kolejnym mega miłym zaskoczeniem jest ilość bloczków i dostosowanie się innych wtyczek. To niesamowite, jak fajnie i milusio wstawia się teraz przeróżne elementy w pisaną treść. Zarówno te związane bezpośrednio z jej wyglądem (w końcu normalne kolumny!), ale również pochodzenia zewnętrznego, np. z WooCommerce. Wow!

Niestety… O ile wpisy można już w Gutenbergu wygodnie pisać i nawet proste układy tworzyć na stronach w WordPressie, o tyle do tzw. page builderów jeszcze Guciowi baaaardzo daleko. Będę wprawdzie trzymać rękę na pulsie, ale na razie – choćby odnośnie tworzenia stron lądowania, np. jak takiej – zapraszającej do grona “Asów WordPressa” (to jednorazowa oferta, jeśli zamkniesz stronę lub ją odświeżysz, więcej tak dobrej ceny nie zobaczysz!) – pozostanę przy, jak na razie, moim ulubionym – starym, dobrym Elementorze.

Dołącz do WP MasterClass

O autorce...

Kasia Aleszczyk

Znana jestem z tego, że pomagam innym zaprzyjaźniać się z WordPressem. Na co dzień uczę również, jak żyć w necie, by przeżyć. Cieszę się, że jesteś i zapraszam częściej!

2 thoughts on “OMG! Przeprosiłam się z Gutenbergiem!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Sięgnij po więcej!