SPRAWDŹ OFERTĘ DLA CZYTELNIKÓW BLOGA I STWÓRZ ZE MNĄ SWÓJ NEWSLETTER!
podsumowanie roku na blogu

Idź za głosem serca!

Trywialne, prawda?

A jeśli powiem ci, że własnie tak zrobiłam i dziś dzielę się tym, jak na tym wyszłam?

Może więc trywialne nie zawsze oznacza: skazane na niepowodzenie?

Ciekawi? Zapraszam!

W zeszłym roku rozbiłam tzw. podsumowanie roku na dwa wpisy. Najpierw podzieliłam się tym, co wiem statystycznie o Was – moich Czytelnikach, później pisałam o tym, czy z bloga można mieć jakieś zyski (dziś nie wierzę, że w ogóle się nad tym zastanawiałam!). Dziś 31 grudnia roku 2016 i chcę opowiedzieć Wam o tym, co się tu wydarzyło, nieco inaczej. Zapraszam na chwilę do mojego świata. Tak “od kuchni”.

Po pierwsze – DZIĘKUJĘ!

Dziękuję Wam za to, że jesteście w mojej WordPressowej grupie na Facebooku. Startowaliśmy z początkiem roku, dziś jest nas równo 750 osób. Dla mnie to jedno wielkie WOW! W dużej mierze właśnie dzięki tej grupie i dzięki temu, że się w niej udzielacie – możemy choć trochę bliżej się poznać. Zamiast cyferek z GA, pisząc dziś swoje podsumowanie, widzę bardzo konkretne twarze.

Dziękuję Wam również, że czytacie mój blog i każdego dnia chcecie dowiadywać się więcej. Wiem, że to nie są łatwe treści. Często wiedza, którą się dzielę, jest mocno techniczna. Wasza obecność tutaj pokazuje mi jednak, że warto i nadaje temu mojemu pisaniu sens. Naprawdę! Fajne to uczucie, kiedy słyszę od Was, że w czymś pomagam 🙂

Garść statystyk, bo mogę i chcę się pochwalić

Zacznijmy od tego, kim jesteście. To zawsze interesuje mnie najbardziej. O dziwo – jest identycznie, jak w zeszłym roku. Nadal w większości czytają mnie Panowie, ale Panie dzielnie im nie ustępują.

Nadal jesteście w tym samym wieku.


Czytacie bloga tak samo, jak w roku poprzednim i specjalnie mnie to nie dziwi. W końcu, jak uczyć się WordPressa, jak nie od razu wcielając wiedzę w życie?

Największymi moimi zaskoczeniami są dwa poniższe wykresy. Najpierw – ogromnie wzrosła przez ten rok ilość osób, która mnie czyta. I to moje pierwsze WOW!



Równie pięknie i systematycznie rozrasta się moja lista WordPressowego Newslettera. Liczby nie są czterocyfrowe, ale to mnie nie smuci. Radością dla mnie jest fakt, że z sympatią odpisujecie na moje listy i możemy sobie mailowo “pogadać”. Dziękuję!

I po co mi to było?

Doskonale pamiętam dzień, w którym zdecydowałam się “blogować na poważnie”. W sensie, że: BĘDĘ pisać, że będę pisać REGULARNIE i że będę pisać w określonej TEMATYCE. Wydarzyło się to równo rok temu i…

Muszę przyznać, że pociągał mnie fakt posiadania własnego bloga. Z jednej strony chciałam mieć różne rozwiązania, które odkrywam, pod ręką. Z drugiej – chciałam się zwyczajnie dzielić wiedzą. Z innej – oczywiście chciałam być sławna i bogata (podobno nas blogerów łączy jedna cecha: swego rodzaju egocentryzm).

Muszę ci się jednak również przyznać, że kompletnie nie wiedziałam, dokąd mnie to zaprowadzi. Ha! I żeby było jasne – nadal nie wiem. Mogę się podzielić moim “tu i teraz”.

Więc jestem po pierwszym w życiu spotkaniu blogerów. Zaproszenie na Blog Conference Poznań utwierdziło mnie w przekonaniu, że mogę mówić o sobie: Bloger(ka). Było mi to potrzebne.

Jestem po kolejnym (trzecim już) WordCampie i cieszy mnie to, że co raz więcej na tych prezentacjach (o dziwo – również niektórych technicznych prezentacjach) rozumiem. W tym roku zaangażowałam się w organizację WordCamp Lublin 2017, więc będzie się działo!

Jestem również po kolejnym roku współorganizacji katowickich spotkań około WordPressowych – WordUp Silesia. Zaczęłam też nieśmiało organizować WordPress Training Day, podczas których zapraszam specjalistów do prowadzenia warsztatów. Te spotkania dają mi ogromną satysfakcję, bo poznaję na nich zawsze bardzo sympatycznych ludzi.

Jestem też po roku intensywnego pisania na blogu i wiem już też, co znaczy “nie mieć weny”. Październik to był taki czas, kiedy nie mogłam się zmusić do napisania czegokolwiek. CZEGOKOLWIEK. Nie napisałam więc nic, a ilość osób czytających blog osiągnęła w tym miesiącu rekordowy wynik. Wiem więc, że mogę już troszkę zwolnić. Tak, nadal będę pisać systematycznie, ale z dwóch wpisów na tydzień przejdę do jednego. Zapewniam – nadrobię innymi treściami!

Jestem w ogóle po mega intensywnym roku. W firmie pracujemy już razem z mężem, bo sama z pewnością bym tego nie ogarnęła. Od niedawna wspiera nas Asia – wirtualne asystentka. Teraz, pod koniec, robię sobie też różne podsumowania i okazuje się, że np. ilość Klientów naszej firmy w porównaniu z poprzednim rokiem wzrosła o 423%. Tak, zaczęliśmy płacić podatki (dwa ostatnie lata byłam na stracie – kto prowadzi w tym kraju jednoosobową DG, wie, jak to cenne).

Ale jestem też po roku, który pokazał mi, że jeśli coś naprawdę chcę, to mogę po to sięgać. I pewnie, że nie mam wyników Michała Szafrańskiego. Na szczęście nie mam też presji, by takie osiągać! Wiem, z jakiego zera startowałam z całym tym “internetowym istnieniem”. Doskonale pamiętam początki mojej ścieżki zawodowej i pierwsze zarobione w 2007 roku 800 zł w ręce. To moja własna historia pokazuje mi mój osobisty sukces. 

Z bloga o WordPressie nie da się żyć

Takie zdanie usłyszałam niedawno od człowieka, którego blog o WordPressie czytałam jeszcze w czasach, kiedy nie pisałam własnego. I w pewnym sensie muszę się z tym zgodzić. Jeśli nastawiasz się na to, że będziesz pisać blog ekspercki (np. o WordPressie) a wielkie marki same będą “walić drzwiami i oknami” z propozycjami współpracy za 5 cyfrowe kwoty lub agencje pisać, że jesteś w briefach, to nie, tak nie będzie.

Przerwa na scenę, która zawsze mnie rozbraja 😉

Jak zarabiam?

Przede wszystkim dzięki blogowi nadal nie muszę szukać zleceń. To Klienci i zlecenia znajdują nas i – co cieszy – są to co raz bardziej rozwojowe zlecenia i “więksi” Klienci.

Poza tym – jeden wpis. Tak. Dokładnie jeden wpis o tym, jaki hosting dla WordPressa polecam i linki afiliacyjne w tym wpisie dały mi w tym roku 3 150,91 zł. Jeden wpis. Napisany w marcu. Dwa linki.

Pomimo wycofania linka do ebooka z Menu i tak sprzedałam cztery sztuki, więc zarobiłam 196 zł. Chcę go dopracować, dlatego go nie eksponuję, ale taka niespodziewana sprzedaż – nie zaprzeczę – mnie ucieszyła.

Na blogu w tym roku pojawiły się też dwa “wpisy sponsorowane”. W sumie przychód z tych wpisów to 346 zł. Powiesz, szału nie ma, ale po drodze też nie chodzi.

Opieka nad blogiem to usługa oferowana w różnych momentach w różnych cenach. Tegoroczny przychód – 3 277 zł.

Tym razem nie odliczam kosztów. Z przyczyn różnych mam z firmą hostingową sympatyczne relacje, więc nie bardzo jest co odliczać. Zatem reasumując. Takie realne i policzalne przychody z samego istnienia bloga w 2016 zamykają się w kwocie: 6 969,91 zł.

Jak dla mnie? Super!

Plany? Oczywiście, że są!

Kiedy myślę o nowym 2017 roku, to jakiś czas w mojej głowie pojawia się mega odkrywcze i równie genialne 😉 zdanie: “To będzie rok…”. Więc tak, 2017 na blogu:

  1. … to będzie Rok kursów online i ebooków – “pierwsze koty za płoty”: AkademiaWP powstała, rozwija się, a ja mam pomysły zarówno na nowe odsłony istniejących już kursów, jak i na kolejne nowe kursy z WordPressem związane
  2. … to będzie Rok WordPressowych gadżetów – wiem, wiem, jeden (fal)start już mieliśmy, ale cii… w tajemnicy szykujemy drugie otwarcie
  3. … to będzie Rok konsultacji online – dopytujecie o taką możliwość w mailach, więc już niedługo na blogu będzie można takie konsultacje zamówić
  4. … to będzie Rok strefy VIP – co bardziej spostrzegawczy zapewne zauważyli już pewne przygotowania, myślę, że do końca stycznia otworzę strefę, w której będą dodatkowe treści dla tych, którzy czytają moje WordPressowe Newslettery
  5. … to będzie Rok YouTube – się przełamałam i nagrałam pierwsze filmiki do kursów online, więc teraz już nic mnie nie powstrzyma
  6. … to będzie Rok Podcastu – pomysł jest, sprzęt (pożyczony) jest, pierwszy wywiad i to wywiad z kimś, kto mnie ogromnie inspiruje (!) “ustawiony”, więc nie, już nie ma odwrotu
  7. … to będzie Rok Social Media – myślę, że inaczej niż dotychczas, ale oczywiście w SM będę i będę się dzielić tym, co uważam za wartościowe i godne uwagi
  8. … to będzie Rok partnerstwa – mam w głowie pomysł, czekam na wenę, by napisać ofertę -> trzymajcie kciuki, bo chcę pozyskać partnera dla bloga

Podsumowań w tym okresie około Staro Nowo Rocznym dzieje się bez liku. Ja dziś chcę ci powiedzieć jedno. Jeśli serducho podpowiada ci coś, co być może dziś wydaje ci się niemożliwe – idź za tym głosem!

Mogę tylko potwierdzić, że WARTO 🙂

Do zobaczenia/usłyszenia/poczytania w Nowym 2017 Roku!

Dołącz do WP MasterClass

O autorce...

Kasia Aleszczyk

Znana jestem z tego, że pomagam innym zaprzyjaźniać się z WordPressem. Na co dzień uczę również, jak żyć w necie, by przeżyć. Cieszę się, że jesteś i zapraszam częściej!

10 thoughts on “Idź za głosem serca!

  1. 3100 zł z jednego wpisu – genialnie! A najlepsze, że takie wpisy procentują przez długi czas i pewnie jeszcze na nim zarobisz 🙂 Trzymam kciuki za plany na 2017 rok!

    1. Żebyś wiedziała, jak mnie to zaskoczyło! Wiesz, wystawiam te fakturki tak średnio co miesiąc na małe kwotki, aż tu nagle zobaczyłam na koniec roku zestawienie 😀 Dzięki! Tak, własnie tak to działa. Raz napisane, a procentuje miesiącami!

    1. To również dzięki Wam, Panie Tomku, więc dziękuję 🙂 Bez dobrej jakości usług Atthost takiego wyniku by nie było 😉

  2. Super Kasiu, bardzo podoba mi się Twoja bezpardonowa bezpośredniość:). Dzisiaj FB przeniósł mnie na Twojego bloga i tu pewnie zagoszczę dłuższą chwilę. Tak, chcę pisać bloga i dzielić się tym co mi w duszy i głowie gra. I dlatego szukam wszelkich informacji jak mam zabrać się za to. Już za ten pierwszy przeczytany (powyższy) wpis Idź za głosem serca – bardzo dziękuję.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Sięgnij po więcej!