SPRAWDŹ OFERTĘ DLA CZYTELNIKÓW BLOGA I STWÓRZ ZE MNĄ SWÓJ NEWSLETTER!
7 mitów o WordPressie

7 mitów o WordPressie

Znasz je. Na bank słyszałaś/łeś te zdania nie raz. Pojawiają się wszędzie. Na Facebookowych grupach, na WordPressowych forach. Niektóre można usłyszeć nawet na spotkaniach WordUpach, czy WordCampach. Sprawdź jednak, czy przypadkiem w niektóre z nich nie wierzysz!

Najlepiej zacząć od WordPress.com

To taki niebolesny mit. A przynajmniej finansowo niebolesny… Yyy… Znaczy do pewnego czasu niebolesny. Bo założenie strony czy bloga na WordPress.com jest całkowicie bezpłatne. I tak, nie dziwię się, że od czasu do czasu widzę, że ktoś taki start drugiemu komuś poleca, zwłaszcza, gdy ów drugi nie ma środków na to, by zapłacić za cokolwiek, np. za własny hosting. Natomiast jednocześnie rzadko – i nad tym ubolewam – widzę, by doradzający to rozwiązanie informowali o jego minusach: o tym, że WordPress.com ma ograniczoną ilość motywów, że nie ma możliwości doinstalowania jakiejkolwiek wtyczki (tak, tak, bye, bye RODO!), że podpięcie własnej domeny jest opcją mocno kosztowną…

WordPress jest dziurawy

Zdanie i argument wypowiadany najczęściej chyba przez panów informatyków programistów na różnych grupach z WordPressem NIE związanych. Zdanie, które w domyśle ma oznaczać, że WordPress jest dziurawy, więc nie należy go używać, za to należy korzystać z wszystkiego innego, co przecież nie jest dziurawe, a przynajmniej nie tak bardzo dziurawe jak WordPress. Uff! Więc ja mam dziś taką sobie truistyczną dla Was wszystkich Panów informatyków alias programistów alias developerów, którzy o WordPressie ostatnio w pieluchach słyszeliście, że to taki CMSik dla blogasków, informację. Każdy kod jest dziurawy. I każdy kod można optymalizować i poprawiać w nieskończoność. Co za tym idzie – każdy CMS jest dziurawy. Różnica polega na tym, że WordPress jest tak popularny, że ma mocno i prężnie działającą społeczność, która go rozwija. I dlatego tak często mamy w WordPressie aktualizacje!

WordPress jest tani

Nawet więcej – WordPress jest bezpłatny! I wiele jego rozszerzeń jest również bezpłatnych. I jeszcze mnóstwo tutoriali o WordPressie dostępnych jest w sieci bezpłatnie. No nic, tylko brać, instalować, konfigurować, personalizować i ustawiać i mieć i korzystać. Prrr! Jeśli nigdy w życiu nie widziałaś/łeś WordPressa na oczy, to zastanów się chwilę i przypomnij sobie, ile w swoim biznesie lub w swojej pracy bierzesz za godzinę. A teraz pomnóż tę kwotę przez przynajmniej 80 godzin, jeśli nie więcej, ale to wyjdzie w praniu (i to takiego naprawdę siedzenia i zawziętego dłubania). Nadal uważasz, że WordPress jest tani?

psssst. Żeby nie było. Nie mam nic przeciwko, byś samodzielnie uczył/a się WordPressa. W końcu dla kogoś piszę ten blog. Ja tylko chcę ci uświadomić, że twój czas też ma swoją wartość. Finansowo-materialną wartość.

WordPress nadaje się tylko do małych stron

Jedno z moich ulubionych! Bo w zasadzie co znaczy “małych”? Często widzę pytania i zlecenia na stworzenie strony w WordPressie, która szybko osiągnie “duży” ruch. I zawsze wtedy dopytuję, co znaczy owo “duży”. I okazuje się, że raz “duży” to 200 wejść dziennie na stronę, innym razem “duży” to piętnaście tysięcy wejść na stronę w miesiącu, a jeszcze innym – milion wejść na stronę dziennie. Więc co dokładnie znaczy “mała strona”? Posiadająca mało treści? Lekka? Z małym (jak małym?) ruchem? Odnoszę wrażenie, że wypowiadającym to zdanie gdzieś po drodze chodzi o prędkość ładowania się stron, wersję PHP, cachowanie i reakcję (odpowiedź) serwera. Spoko. Tylko czy te pojęcia naprawdę dotyczą WordPressa?

psssst. No dobra, nie będę taka paskudna. Fakt, WordPress działa tak, że tworzy zapytania pomiędzy plikami na serwerze, a bazą danych. I fakt – przychodzi moment, kiedy warto owe zapytania optymalizować. Fakt, WordPress nie jest idealnie zbudowany pod kątem kodu CSS (przynajmniej przeglądarkom się nie do końca podoba, jak działa w tym względzie) i to również warto zoptymalizować. I jeszcze fakt, wiele osób ładuje do WordPressa bardzo ciężkie rzeczy (np. zdjęcia prosto z aparatu) i takim osobom trzeba by zrobić osobne szkolenie z optymalizacji zdjęć lub – to moja wyłącznie prywatna opinia – zabronić logowania do WordPressa!

WordPress jest najlepszy

Hmmm. I znów mam pytania dodatkowe. Yyyy… Najlepszy dla kogo? Najlepszy do czego? Bo powiedzmy sobie wprost – WordPress nie zawsze i nie do wszystkiego jest najlepszym rozwiązaniem. Tak! Bo jeśli ktoś nie ma potrzeby wprowadzać na swojej stronie zmian, ani aktualizować treści, ani dodawać wpisów blogowych, to ja zawsze pytam: po kiego licha mu w ogóle CMS? Przecież statyczne strony, pisane w HTML i CSS3 mają się dobrze, są lżejsze, działają szybciej i nie trzeba ich aktualizować.

psssst. Żeby nie było. Ja dla siebie oczywiście do każdej pierdoły każdego drobiazgu instaluję WordPressa 😉

Każdy nauczy się stawiać strony na WordPressie

Tiaaaa, bo to “piece of cake”! Podobnie jak fizyka kwantowa i pływanie delfinem! Więc nie. WordPress nie jest tak prosty jak Word (jego edytor tylko trochę, i to już niedługo, Worda przypomina). To technologia. Kod, który działa i się wykonuje, jest interpretowany przez serwer i wysyłany do przeglądarki. Owszem, ładnie wygląda, przyjaźnie puszcza oczko do każdego zalogowanego do kokpitu, ale pod spodem jest czyta matematyka: zera i jedynki. I technologia ta ma swoje prawa i swoją logikę. I nic nie wydarza się w niej bez przyczyny i nic nie powinno wydarzać się w niej bez przyczyny. I trochę, odrobinę warto sobie z tego zdawać sprawę.

psssst. Oczywiście tak, jestem przekonana, że każdy jest w stanie nauczyć się obsługiwać WordPressa.

WordPressem nie trzeba się zajmować – wystarczy dobra wtyczka do bezpieczeństwa

Chyba najwięcej szkody przynoszący mit. I najgorzej, jeśli powtarza go ktoś, kto przekonuje innego kogoś do skorzystania z jego usługi wdrożenia WordPressa. Bo jeśli od kogoś takiego słyszysz: “postaw sobie stronę na WordPressie, będzie działać i nie będziesz musiał się o nic martwić”, to czem prędzej od takiego wykonawcy twojej strony uciekaj. Nie, w WordPressie nie wystarczy zainstalować “wtyczki do bezpieczeństwa”, by móc spać spokojnie. W zasadzie w ogóle przestrzegam przed tego typu wtyczkami. Mi wystarczy, że raz w życiu widziałam zainfekowaną stronę, bo aktualizacja WordFenc’a akurat wypadła w sobotę i nikt w firmie przez dwie godziny jej nie zrobił. Tak, są pewne zasady i sposoby dbania o bezpieczeństwo zarówno w sieci jak i w WordPressie, ale powiedzmy sobie wprost. Jeśli chcesz być całkowicie bezpieczna/y – idź być bezpieczny gdzieś indziej. Najlepiej offline!

Dołącz do WP MasterClass

O autorce...

Kasia Aleszczyk

Znana jestem z tego, że pomagam innym zaprzyjaźniać się z WordPressem. Na co dzień uczę również, jak żyć w necie, by przeżyć. Cieszę się, że jesteś i zapraszam częściej!

17 thoughts on “7 mitów o WordPressie

  1. Super artykuł! Mam pytanie, jakie są Twoim zdaniem najlepsze sposoby na zabezpieczenie strony? Robię backup korzystając z wtyczki BackWPup, ale nic poza tym. Czy są jeszcze jakieś ważne rzeczy, o których dobrze pomyśleć? Pozdrawiam!

    1. Dobrze jest pomyśleć o podwójnym uwierzytelnianiu (podwójne logowanie), ale pod warunkiem, że Twój WordPress to nie miejsce, gdzie logują się Twoi Klienci lub Użytkownicy. Dobre hostingi mają taką opcję, albo wtyczka Rublon. A tak poza tym to najbezpieczniej jest offline 😉

  2. Ja właściwie dopiero zaczynam swoją przygodę z WordPress’em. Bardzo dużo czasu minęło zanim zupełnie i totalnie się z nim oswoiłam, ponieważ wcześniej próbowałam tworzyć strony sama w HTML przy pomocy różnych narzędzi. Mimo, że mam duże doświadczenie informatyczne, to jednak WordPress mnie zaskoczył – multum wtyczek, dodatków, no a jak zobaczyłam miliony szablonów to oszalałam 😀 Miałam w głowie gotowe wizje tego jak powinien wyglądać mój blog, ale w obliczu setek innych cudownych szablonów moje wizje uleciały w kosmos i mimowolnie zaczęły tworzyć się nowe 😉 W końcu wybrałam szablon, spersonalizowałam. Dodałam wtyczki, ale… gdyby nie artykuły, które Pani tutaj zamieszcza, mój blog byłby pusty… System komentarzy mam taki jak tutaj, oczywiście nie wiedziałam o istnieniu dobrej alternatywy disqusa, dopóki tutaj nie zajrzałam – myślałam, że wyżej wspomniany disqus to jedyne normalne narzędzie do komentarzy – myliłam się – za co bardzo, bardzo dziękuję 🙂

    Generalnie nie lubię szukać inspiracji u innych, ale po przeczytaniu “5 rzeczy, których nawet mąż o mnie nie wie” stwierdziłam, że skoro ja napisałabym dokładnie to samo o sobie (kryminały zastąpiłabym “literaturą grozy i pomięła pierwszy ptk), to dlaczego nie miałabym korzystać z Pani porad? Bardzo dziękuję za inspirację i pomoc. Będę tutaj zaglądała regularnie 🙂

    Pozdrawiam serdecznie!
    Zouza

    1. Bardzo, ale to BARDZO Dziękuję! <3 I oczywiście zapraszam 🙂 Tu nie do końca chodzi o inspiracje, ja piszę, by innym zaoszczędzić czasu i popełniania błędów 😉

  3. Jeśli już miałbym komuś polecić bezpłatną platformę blogową ze względu na ograniczenia budżetowe to lepszym rozwiązaniem będzie Blogspot. WordPress.com tak jak słusznie zauważyłaś ma wiele uciążliwych ograniczeń. Blogspot ma nieco więcej możliwości, ale trzeba trochę pogrzebać w kodzie.
    Bardzo ciekawe zestawienie mitów dotyczących WordPressa. Jak się głębiej zastanowię to rzeczywiście spotkałem się ze wszystkimi. Od razu przypominała mi się rozmowa z programistą – freelancerem, który oczywiście przestrzegał mnie przed korzystaniem z WordPressa właśnie ze względu na “Dziury” 😀
    Pozdrawiam,
    Marcin Gurtowski

    1. Dzięki za cenną uwagę 🙂 Rzeczywiście programiści, a świeżo upieczeni informatycy zwłaszcza, WP nie polecają. Nie znają lub właśnie piszą swoje CMSy! 😉

  4. I zaglądam tutaj coraz częściej hehe 😉 A rzeczywiście- popieram całkowicie mit o WordPressie i bezpieczeństwie. Cóż ostatnio nawet miałam z tym duży kłopot na stronie klienta, który zarzekał się, że poprzedni webmaster zrobiło wszystko “pico bello”… Oj jak ja nie lubię poprawiać po kimś… Poza tym zgadzam się również, że WordPress nie zawsze jest najlepszy i konieczny. Pozdrawiam Cię 😉 i dziękuję

  5. Bardzo ciekawe zestawienie. Rzeczywiście z wieloma tymi stwierdzeniami się spotkałam i myślę, że warto podejmować dyskusję na ten temat. Zwłaszcza, jeżeli chodzi o twierdzenia dotyczące bezpieczeństwa – tutaj im więcej wiedzy i sprawdzonych informacji, tym lepiej 😉

  6. Na WP lata temu miałem stronę co notowała około miliona wejść miesięcznie, miała wpisów około 1200 wszystkich robionych ręcznie. Udało się ją bardzo bogato sprzedać bo była dość jednotematyczna. A więc duże strony mogą chodzić pięknie na silniku WP bez najmniejszych problemów tak samo nawet sklepy internetowe na silniku WP.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Sięgnij po więcej!