SPRAWDŹ OFERTĘ DLA CZYTELNIKÓW BLOGA I STWÓRZ ZE MNĄ SWÓJ NEWSLETTER!
grupa na facebooku

Skończ wreszcie pytać w grupach na Facebooku!

“Cześć! Wiem, że to nie ta grupa, ale chodzi mi po głowie taki temat, a nie wiem, jak się za to zabrać. Chcę rozpocząć sadzenie warzyw w ogrodzie. Doradźcie coś!” Albo tak. “Hejka, otwieram swój biznes. Które logo Wam się bardziej podoba? 1 czy 2?” A może tak. “O wow! Ile tu wspaniałych ludzi, na pewno ktoś się zna i mi doradzi: jak ogarnąć założenie własnej działalności?” Można i tak. “Słuchajcie, jak rozliczacie swoje kursy online? Ile odprowadzacie podatku? Jak to zoptymalizować?” I moje ulubione. “Moja córka dostała wysypkę. Wklejam zdjęcie – co to może być?” Przykładów można by mnożyć! Wszystkie z nich są prawdziwe!

Chcesz? Opowiem ci historię…

Któregoś pięknego wieczora, “skrolując sobie Fejsa”, w jednej z grup Facebookowych natrafiłam na pytanie. Nic dziwnego. Grupa biznesowa, zrzeszająca kilkanaście tysięcy istnień (już nie istniejąca). Mój wzrok przykuła grafika. Był to projekt logotypu serwisu, który tworzyliśmy, wykonany przez graficzkę, z którą współpracujemy. Pytanie oczywiście z cyklu: “która propozycja podoba Wam się bardziej?” Bezzwłocznie napisałam do Martyny: “Patrz, co się dzieje!”

A było tam już wszystko! Na kilkaset odpowiedzi jakiś procent wypowiedzi dotyczył oceny wyglądu samego logotypu i jego kolorystyki, kolejny – umiejętności i zdolności grafika, kolejny – doświadczenia i wykształcenia grafika, kolejny – po prostu wybierał wersję bez jakiegokolwiek uzasadnienia, a ponad to można się było jeszcze dowiedzieć, ile osób zrobiłoby to na pewno lepiej.

Nikt nie spytał o cel tworzenia tego logotypu. Nikt nie spytał o to, kto logotyp tworzył. Nikt nie spytał, jakich wskazań udzielili zamawiający…

Za to Martyna mogła się o sobie dowiedzieć wszystkiego złego: że się nie zna, że jest studentką, że tworzyła te projekty na kolanie, że nie ma doświadczenia, że brak jej polotu i wyobraźni, że jej projekt jest tak nieprofesjonalny, że będzie odstręczał użytkowników serwisu.

Kaman! Naprawdę?

Ludzie dzielą się na dwa typy: zadający pytania na Facebooku i odpowiadający na nie. Zróbmy mały rachunek sumienia. Jesteś z tych pytających, czy z tych odpowiadających? A jeśli raczej pytasz, niż odpowiadasz, to o co ostatnio pytałaś/łeś? A zastanowiło cię może, kto udzieli ci odpowiedzi?

Tak, wiem – w idealnym świecie po drugiej stronie kabla Internetu siedzi zaangażowana osoba, przejmująca się losem twoim, twojej rodziny (dzieci!) i twojego biznesu, specjalista szukający najlepszego rozwiązania dla ciebie i twojej sytuacji. Rozejrzyj się! Ile takich osób codziennie spotykasz?

A nie jest przypadkiem tak, że wokół siebie słyszysz ciągłe narzekania na to, że “źle”, że “nie ma na nic kasy”, że “kredyt sam się nie spłaci”, że “do dupy duszy szef”, że “żona nie taka”, że “za głodowe stawki pracujemy”, że “służba zdrowia nie działa”, że “wszyscy w łapę biorą”, i że “nic w tym kraju dobrego nas nie czeka, a ci – którzy to osiągnęli – to na pewno ukradli!”? A skoro już się tak rozglądamy, to weź sobie przypomnij, w jakiej sytuacji ostatnio widziałeś kogoś “skrolującego fejsa” na telefonie. W przychodni? W autobusie? W tramwaju? W windzie? Na przystanku? Popatrzmy dalej. A ty? W jakich sytuacjach “siedzisz na fejsie”?

A nie, no jasne, ty nie z tych, co marnują czas na Facebooku!

Tak, upraszczam. I może trochę się droczę. Żeby nie było, żem taka idealna – ja “siedzę na fejsie” (nawet mam na to swoją wymówkę!), a do tego jeszcze klasyfikuję rzeczywistość. Dlatego prywatnie dzielę sobie ludzi na:

  • tych, którzy naprawdę szukają pomocy – najpierw szukają odpowiedzi na własną rękę, zadają pytania w odpowiedniej tematycznej grupie, zadają sobie trud szerszego opisania problemu i jego kontekstu,
  • tych, którzy wierzą w to, że szukają pomocy – pytają byle gdzie, byle jak, byle zadać pytanie i – jeśli nie otrzymają odpowiedzi – zjeżdżają adminów i dziękują za brak zaangażowania,
  • tych, którzy wypowiadają się, choć nie wiedzą – piszą, co tylko im się skojarzy (lepsza opcja) lub w ogóle – co im ślina na język przyniesie (gorsza opcja), czasem przejmują wątki pod pozorem “podobieństwa tematyki”,
  • tych, którzy zawsze mają rację – no nie ma mocnych – tych ludzi nie przegadasz, zawsze mają ostatnie słowo,
  • tych, którzy zawsze udowodnią ci, jak mało wiesz ty i wszyscy inni, którzy ośmielili się odpowiedzieć przed nimi – najczęściej napiszą to, co wszyscy wyżej, trochę innymi słowami, ale przy okazji wbijając szpilę odpowiednio głęboko,
  • tych, którzy wierzą, że pomagają – a przy okazji: trochę wyśmieją, trochę obgadają, czasem wkleją link “Let my google that for you”, bo przecież wiedzą, jak łatwo znaleźć odpowiedź,
  • tych, którzy pomagają – tak po prostu, bez błysków, jasno, konkretnie, odpowiadając na pytanie.

Mam dla ciebie radę

Skończ pytać o wszystko na Facebooku! No, chyba, że chcesz słuchać, jak w ważnych sprawach doradzają ci często przypadkowi ludzie podczas kiblowej nasiadówki tronowego posiedzenia! To spox. To pytaj dalej. Jakieś odpowiedzi otrzymasz zawsze.

Tylko czy nie będą one trochę… gówniane?

Dołącz do WP MasterClass

O autorce...

Kasia Aleszczyk

Znana jestem z tego, że pomagam innym zaprzyjaźniać się z WordPressem. Na co dzień uczę również, jak żyć w necie, by przeżyć. Cieszę się, że jesteś i zapraszam częściej!

14 thoughts on “Skończ wreszcie pytać w grupach na Facebooku!

  1. Osobiście nie rozumiem pytań o logotypy, a widziałam ich dużo, fakt.
    Gorsze od tych pytań są chyba te zadawane przez matko na markowych forach, gdzie odpowiedzią jest pierwszy wynik google 😉

  2. KAsia bardzo w punkt!
    Dzieki wyzwaniu, ktore zorganizowalas zaczelam CIe czytac i jestem bardzo zadowolona z tegoz faktu 🙂 nie wspomne o tym, ze CIe namietnie slucham hihihi
    Nie wiem do ktorej grupy naleze.NAdal i wciaz kosztuje mnie wygadywanie sie w duzych grupach, co innego male, kameralne grupki. W nich jest klimacik, ludzie sie wymieniaja informacja, pomagaja. ja chyba mam awersje do spedow. lubie czlowieka, nie lubie tlumu.
    Wszystko co sobie tworze konslutuje najczesciej z rodzina/przyjaciolmi/dobrymi duszami. Jak mam jakis konkretny problem to wale do specjalisty. Oczywiscie, ze chce za darmo wycisnac na maksa, ale jak jest sprawa wazka to nie obawaim sie zaplacic. Specjaliste rozmuwmiem pod pojeciem czlowiek, sluzacego wiesza i doswiadczeniem w danej dziedzinie. Wie co mowi, wie co robi, ale ode mnie zalezy jaka decyzje podejme. W sumie zyciu mamy dwa rodzaje “monet”, albo czas albo pieniadze. wiec jak bede siedziec nad czyms sama to pewnie kilka dni/tygodni uplynie. wiec place czasem… czasem czasem nie warto placic 😉
    rozpisalam sie okrutnie
    pozdrawiam i ciesze sie, ze odkrylam Twoje miejsce

    1. Ale fajnie, że tu trafiłaś 🙂 Każdy nowy Czytelnik na wagę złota!
      Ja wymieniam jeszcze jedną walutę -> UWAGA. Nie na darmo w ang mówi się pay attention 🙂 Myślę sobie czasem, że to bardziej wartościowa waluta, niż czas i pieniądze 😉

  3. Kasiu w sam punkt. Jako że zaczęłam blogować dołączyłam do grup dla blogerów. A tam….macierzyństwo, kupy, czkawki i ksiązki dla dzieci…jeszcze trwam w tym przeświadczeniu ,że warto…ale tracę cierpliwość. dzięki że jesteś

  4. O jejuuu jak ja się cieszę że nie tylko mnie wkurza to pytanie o podstawy postaw. A już “hit” to – hej chciałabym otworzyć coś swojego ale nie mam pomysłu. Pomożecie?
    Ja z tych co pytają jak już przekopują co się da. I jak umiem pomóc to też się staram. Choć na pytanie gdzie wykupić hosting albo które logo fajniejsze NIE…

  5. a ja uważam, że w niektórych kwestiach warto pytać, bo ludzie często dzielą się cenną wiedzą. za bardzo generalizujesz – i to tyczy się całego bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Sięgnij po więcej!