SPRAWDŹ OFERTĘ DLA CZYTELNIKÓW BLOGA I STWÓRZ ZE MNĄ SWÓJ NEWSLETTER!

7 błędów początkujących biznesów online

Zaczniemy od dowcipu? Choć w sumie nie wiem do końca, czy śmiać się, czy płakać… Ostatnio zaczęłam trochę się szwendać po lekarzach i różne zaskakujące sytuacje mnie spotykają. Na przykład ta, kiedy dzwonię w pewną środę do przychodni, by się zarejestrować i proponowany termin wizyty to 26 maja (tak! przyszłego roku), a gdy dzwonię po chwili do przychodni prywatnej zapisać się do tego samego lekarza uprzejma pani proponuje umówić mnie na najbliższy piątek… Oczywiście wpis nie będzie dotyczył sytuacji opieki zdrowotnej w naszym kraju. Wspominam o tym, bo pamiętam bardzo dobrze czasy, kiedy kompletnie nie byłoby mnie stać na wizytę w najbliższy piątek i musiałabym ponad pół roku czekać! Co się zmieniło?

Etat to sytuacja, która ma swoje “plusy dodatnie i plusy ujemne”. Wiadomo, że daje jakieś poczucie bezpieczeństwa, że pracuje się w nim “od – do”, że poza pracą ma się czas wolny. Ja jednak dość szybko zauważyłam, że etat nie pozwoli mi na stałe zwiększanie swoich przychodów, że za bardzo jestem w nim zależna od kogoś innego i że w zasadzie pracuję rozwijając cudze projekty. Z pracą u kogoś żegnałam się etapami, ale skutecznie i od ponad czterech lat rozwijamy wraz z mężem własny biznes. Czy to droga dla każdego? Niekoniecznie. Ale! Jeśli myślisz o własnej firmie, a jeśli dodatkowo ma ona działać w Internecie, koniecznie poczytaj, jakich błędów unikać na jej początku. Błędów, w które wpada większość młodych przedsiębiorców.

Błąd 1 – nie masz poduszki finansowej

Odchodzenie z etatu z dnia na dzień i to jeszcze z trzaskiem drzwiami nie raz jawi się jako pokusa. Natomiast zdecydowanie odradzam taki sposób rozstawania się z pracodawcą. Najlepiej na swoje przechodzić na spokojnie, a już idealnie jest mieć jakieś zabezpieczenia. Praktycy mówią, że warto zgromadzić środki na pół roku lub rok życia bez przychodów i dopiero wtedy rozpoczynać własną działalność. Możesz również jeszcze podczas pracy na etacie zacząć z własnym biznesem, o ile masz czas, by się nim zająć. Wtedy odchodzisz z pracy w momencie, kiedy biznes przynosi już w miarę stabilne dochody.

Błąd 2 – nie masz przynajmniej 3 miesięcznego planu

Wbrew pozorom to nic skomplikowanego, choć może cię to lekko przerażać. Oczywiście nie chodzi mi o to, że masz opracowywać jakieś mega złożone projekty. Po prostu weź większą kartkę i spisz sobie w punktach, co w najbliższym czasie chcesz we własnej firmie zrobić. Może to być wprowadzenie produktu czy usługi na rynek, albo rozplanowanie działań w kanałach social media, albo cokolwiek innego. Ważne, by było to spisane, dostępne i wprowadzane w życie. Krok po kroku. Bo z działania bez planu, czyli braku działań nic dobrego samo z siebie nie wynika.

Błąd 3 – nie znasz swojej konkurencji

Nie uwierzysz, ale zdanie “Ja nie mam konkurencji” jest najczęściej wypowiadanym zdaniem przez początkujących przedsiębiorców. Każdemu z nas wydaje się bowiem na początku tej drogi, że jego planowany produkt, czy usługa jest unikalna, niepowtarzalna, jedyna w swoim rodzaju i że na pewno nikt jeszcze na taki pomysł nie wpadł. Często odnosi się do tego Ola Budzyńska w swoich materiałach, ponieważ ona – kiedy rozpoczynała swój biznes – naprawdę nie miała konkurencji. Przy okazji jednak opisuje zawsze, jak niekomfortowa jest to sytuacja. Bo jeśli nie ma produktu, czy usługi na rynku, to właśnie do ciebie będzie należało opracowanie jego standardów, przekonanie do niego Klientów lub znalezienie tych, którzy go potrzebują i wyedukowanie ich odnośnie jego/jej potrzeby, czy sposobu działania. Plusem oczywiście jest pozycja monopolisty na rynku (choć wierz mi, taki stan nigdy nie trwa za długo, prędzej czy później pojawią się naśladowcy), minusem – o wiele więcej wysiłku, jaki trzeba włożyć zanim osiągnie się przychody. Tak, dużo łatwiej jest produkować coś, co już istnieje i świadczyć usługę, którą potencjalni Klienci już znają i o której wiedzą, że jej potrzebują.

Błąd 4 – nie budujesz społeczności, a bierzesz się za sprzedaż

Społeczność, publika, odbiorcy – jakkolwiek ich nazwiesz to twoi potencjalni Klienci. Tak proste i jednocześnie tak często zapominane. Bo w Internecie bardzo łatwo jest trafić na case study przypadków sukcesu. Co jakiś czas ten, czy inny bloger dzieli się swoim doświadczeniem np. ze sprzedaży kursu online albo książki. Widzisz więc ilość sprzedanych egzemplarzy, mnożysz ją przez cenę i otrzymujesz bajońską sumę. Myślisz sobie: “Też tak chcę!”. To najczęstszy scenariusz, jaki spotykam pośród osób, które stoją u progu własnych biznesów online. Wiele z tych osób zapomina, że widzą właśnie pewien wyjątek z historii, że spotykają ów przykład w konkretnym momencie biznesowym owej osoby, że do tego momentu często musiała ona pokonać wiele przeciwności i wiele niezrealizowanych projektów, że działa już “jakiś czas” (najczęściej kilka lat) i w międzyczasie stworzył/a wokół siebie sporą społeczność. Czysta statystyka mówi, że jeśli zaproponujesz produkt 100 osobom, to zakupi go około 1-3 osób, a jeśli 100 000 osób, to zakupi odpowiednio więcej. O tym po prostu musisz pamiętać. Wszelkie znane mi próby ominięcia tego kroku zakończyły się marnym efektem lub kompletnym fiaskiem.

Błąd 5 – nie dajesz wartości

To trudne. Co jakiś czas spotykam ludzi, którzy biją się z myślami, czy i na ile dzielić się swoją wiedzą. Bo przecież konkurencja nie śpi. Bo nie ma sensu edukować konkurencję dodatkową. Bo ludzie, jak przeczytają, to zrobią sobie sami i nie będą korzystać z usług. I owszem – wszystko to jest prawdą. Jeśli podzielisz się jakimkolwiek swoim “know-how” znajdą się ludzie, którzy będą z niego korzystać. Ale! Jest kilka plusów, które zdobędziesz dzięki dzieleniu się wiedzą i to na nich warto skupić swoją uwagę. Po pierwsze – wdzięczność ludzi. Teraz, w piątym roku blogowania, średnio kilka razy w tygodniu otrzymuję na blogu komentarz, albo email z podziękowaniem. Nawet sobie nie wyobrażasz, jakie to miłe! Po drugie – pozycja eksperta. Bo jeśli coś robisz, to znaczy, że wiesz, jak. Co więcej – jeśli umiesz to wytłumaczyć innym – dodatkowo zyskujesz w ich oczach. A jeszcze – jeśli podpowiesz rozwiązanie lub rozwiążesz cudzy problem – stajesz się niezastąpiona/y. Po trzecie – zlecenia. To nie prawda, że ludzie zrobią sobie sami, dzięki twojej wiedzy. Yyyy… To znaczy… Owszem, będą tacy, którzy sobie zrobią. Ale będzie sporo i takich osób, które z różnych powodów będą szukać kogoś, kto im to wykona.

Błąd 6 – nie masz swojego mentora

W tym punkcie widzę zawsze dwa niebezpieczeństwa. Jedno to bieganie za każdym, kto twierdzi, że ma doświadczenie i proponuje sprzedaż swoich usług, czy produktów. Nieustanne bieganie. Bieganie bez końca. Wystarczy, że usłyszysz, że z pewnością ci czegoś brakuje i już kupujesz cudze rozwiązanie, czasem nie zastanawiając się, czy tego potrzebujesz i czy właśnie teraz. Wierz mi – przychodzi taki moment, kiedy trzeba powiedzieć sobie “Dość! Wystarczy tej wiedzy, idę działać.”. I drugie – to kompletna ignorancja i brak czerpania z cudzych doświadczeń. Bo co cię to obchodzi, bo inni to inni, bo co, że komuś się nie udało – mnie się na pewno uda, bo pierwszy milion trzeba ukraść i oni z pewnością go ukradli. Prawda jest taka, że całe życie uczymy się na błędach. Podobno najmądrzejsi uczą się na cudzych.

Błąd 7 – nie sprawdzasz

Żyjemy w czasach, w których odpowiednie sprawdzenie danych jest o wiele prostsze, niż kiedykolwiek. Osobiście pamiętam, jak w dzieciństwie otrzymywałam listy, w których były ulotki ze zdjęciami biżuterii i informacją, o tym, że wygrałam prezent wart konkretną kwotę i że do jej otrzymania wystarczy tylko, jeśli odeślę kartkę ze znaczkiem na adres, który był oczywiście w jakimś totalnie abstrakcyjnym kraju. Za pierwszym razem odesłałam. Niestety nic nie otrzymałam, więc przy kolejnych takich listach już nie reagowałam. Ale! Nawet gdybym chciała wtedy sprawdzić, co to za akcja, kto ją organizuje i o co w ogóle chodzi – nie miałabym gdzie tego zrobić. Po prostu. Internetu nie było, w telewizji czy radio nic o takich listach nikt nie wspominał, znajomi – nawet dorośli – też nie wiedzieli. Dziś praktycznie całą wiedzę świata mamy na kliknięcie i warto z tego korzystać. Dlatego jeśli szukasz np. swojego mentora i widzisz, jak działa on w Internecie, to zadaj sobie trochę trudu, by przynajmniej orientacyjnie sprawdzić, jakie ta osoba ma wyniki. Wiele osób dzieli się swoimi osiągnięciami i sukcesami, niektórzy również swoimi fuckupami, czy nieudanymi realizacjami. Ja wiem, że w gąszczu internetowych czeluści czasem trudno o wartościową informację, ale taka chwila na refleksję może uratować ci wiele złotówek. Sprawdzaj i patrz na ręce. Unikniesz wielu rozczarowań.

 

Dołącz do WP MasterClass

O autorce...

Kasia Aleszczyk

Znana jestem z tego, że pomagam innym zaprzyjaźniać się z WordPressem. Na co dzień uczę również, jak żyć w necie, by przeżyć. Cieszę się, że jesteś i zapraszam częściej!

2 thoughts on “7 błędów początkujących biznesów online

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Sięgnij po więcej!