Najlepszym przejawem zaufania jest kontrola?

Kiedy byłam w czwartej klasie podstawówki, mama zapisała mnie na lekcje języka niemieckiego. Była to końcówka lat osiemdziesiątych poprzedniego wieku i w programie nauczania w szkole język obcy pojawiał się dopiero w klasie piątej. Lekcji i szkół prywatnych jeszcze wtedy nie było, ale mama jakoś wykombinowała, że zapisała mnie na zajęcia w swoim miejscu pracy. W zasadzie był to kurs języka niemieckiego dla pracowników, a mi przypadło zostać jego najmłodszą uczestniczką, ale bardzo mi się podobało. Dwa razy w tygodniu, po szkole, maszerowałam więc dumnie przez połowę Zabrza, by brać udział w kolejnych lekcjach.

Przypominam – końcówka lat osiemdziesiątych. Nie było telefonów komórkowych. Nie było innych zdalnych urządzeń. Nie było monitoringu w mieście. Nie było jakiejkolwiek możliwości, by moja mama wiedziała, czy wyszłam już ze szkoły, którędy idę i na jakim etapie drogi jestem…

Dziś, kiedy wręczasz swojemu dziecku telefon lub inne urządzenie, tak naprawdę wręczasz mu m.in. nadajnik. Ba! Dzięki temu, że ma on wbudowany GPS możesz wiedzieć na bieżąco, kiedy i gdzie Twoja pociecha przebywa. Więcej! Dzięki temu, że wszyscy korzystamy z Internetu, masz możliwość zarządzać jego urządzeniem zdalnie!

Ale! Ale! Jak to w ogóle z tymi telefonami u dzieci..?

Wiem. Każdy z nas zastanawia się, kiedy nadchodzi ta chwila, by dziecku kupić jego pierwszy, własny telefon. I nie mam dobrej odpowiedzi, bo też nie ma jakiegoś uniwersalnego wieku, o którym można powiedzieć: “już tak”, albo: “jeszcze nie”. My postanowiliśmy, że o telefonie zaczynamy rozmawiać w okolicach 13 urodzin, ponieważ jest to wiek, kiedy małoletni nabywa już trochę praw obywatelskich i ponosi już w jakimś stopniu odpowiedzialność za swoje czyny w obliczu prawa. Takie podejście ustawodawcy akurat nam pomaga w podejmowaniu pewnych decyzji, choć rozumiem, że możesz się z tym sposobem nie zgodzić.

Natomiast, jeśli już miałabym doradzić, to przy podejmowaniu decyzji o pierwszym telefonie (urządzeniu) dziecka wzięłabym pod uwagę:

  • wiek dziecka,
  • jego zaangażowanie w domu,
  • jego zaangażowanie w obowiązki szkolne,
  • jego otoczenie rówieśnicze (choć akurat nasze dzieci, zwłaszcza te, które jeszcze telefonów nie mają, mogą czuć się w szkole delikatnie jak Amisze),
  • jego uważność i dbałość o powierzane rzeczy,
  • jego plany odnośnie korzystania z urządzenia.

Na pewno z pociechą warto i trzeba rozmawiać.

Internet to zdecydowanie inne miejsce niż świat, w którym żyjemy. Przede wszystkim za względu na swą nieskończoność i dostępność do praktycznie wszystkiego, każdego rodzaju treści, na wyciągnięcie ręki odległość kciuka. I choć nasze dzieciaki będą, zwłaszcza początkowo, znały głównie to, co pokażą im ich rówieśnicy, to właśnie – o zgrozo! – będą znały dokładnie to, co pokażą im ich rówieśnicy!

I dlatego uwrażliwiam mimo znikomej ilości czasu, kompletnej banalności rzeczy i spraw, jakie nasze dzieci śledzą w Internecie, może nawet głupim filmikom, jakie oglądają – naprawdę warto o tym wszystkim rozmawiać. Bez drwin, półuśmieszków, pomniejszania wartości dziecięcych treści, z uwagą, poświęcając odrobinę czasu i z zainteresowaniem. Serio! Uciesz się, jeśli Twoje dziecko przyjdzie do Ciebie z najgłupszym prankiem, bo to oznacza, że chce dzielić się z Tobą swoją rzeczywistością. Że po prostu Ci ufa!

Zasady, zasady, zasady…

My nie lubimy wprowadzać zasad. Bo jeśli już jakieś istnieją, to nigdy się same nie pilnują i pochłaniają czas i energię. Mamy więc ich jak najmniej, a te, które pojawiły się odnośnie korzystania z urządzeń, powstały w tzw. życiowym kieracie. Nie twierdzę, że są idealne, ale się podzielę, bo może zaczerpniesz coś z naszej praktyki i dla siebie.

  1. owszem, o telefonie rozmawiamy w okolicach 13 roku życia, ale nikt nie otrzymuje go na 24 h na dobę i nieodwołalnie.
  2. z urządzeń korzystamy, jeśli domowe obowiązki są zrobione.
  3. jeśli nie potrafimy korzystać rozsądnie z dobrodziejstw Internetu, ograniczamy dostęp do konkretnych stron, czy aplikacji.
  4. doładowujemy starszym dzieciakom Internet, by mieć podgląd ich lokalizacji – pomaga nam to skoordynować czas powrotu ze szkół, obiadu i dodatkowych zajęć.
  5. mamy limit dziennego korzystania z urządzeń: 3h/dziennie w tygodniu, 4h/ dziennie w weekendy, ale w tym czasie mają być również sprawdzone zastępstwa w szkole, zadane zadania, plany lekcji i inne informacje “porządkowe”.
  6. mamy limit dziennego korzystania z urządzeń, ale to nie oznacza, że każdy codziennie ten limit wykorzystuje do maksimum; czasem nie ma takiej możliwości, czasem robimy przerwę od urządzeń, czasem jest nie po równo…
  7. kończymy o godzinie 20:00 i wtedy wszystkie urządzenia trafiają w jedno miejsce, gdzie ładują się na następny dzień (dzieciaki nie mają ich przy sobie w nocy).
  8. jeśli jest taka potrzeba – zawsze możemy wyłączyć komuś urządzenie zdalnie.
  9. mamy zdalny dostęp do treści, jakie dzieci przeglądają, historii korzystania z Internetu i aplikacji, musimy również wyrazić zgodę, jeśli ktoś chce na swoim urządzeniu zainstalować coś nowego i dzieciaki o tym wiedzą, natomiast – jeśli zachodzi taka potrzeba, by przejrzeć któreś z urządzeń – to robimy to wspólnie z jego właścicielem.
  10. kompletnie nie mamy problemu odciąć dzieciaki od urządzeń, jeśli stają się one powodem ich kłótni; nie do tego służy Internet, byśmy mieli dodatkowe awantury w domu ?.

W tym wszystkim mamy również swoich “pomocników”

Aplikacji tzw. kontroli rodzicielskiej (kto wymyślił to określenie?!) istnieje mnóstwo i jeśli chcesz o nich poczytać, spokojnie – je i ich porównania w Google znajdziesz. My koniec końców zdecydowaliśmy się na trzy, gdyż dzielnie odpowiadają naszym potrzebom, ale również ponieważ bez większej ilości funkcjonalności spokojnie możemy się obejść. Są to : Google Family Link, Microsoft Twoja Rodzina oraz Hoverwatch.

Pierwsza z nich działa z systemem Android i pozwala nam:

  • śledzić lokalizację dzieci,
  • włączać i wyłączać dostęp do wszystkich aplikacji zdalnie,
  • mierzyć czas korzystania z urządzenia,
  • widzieć statystyki korzystania z poszczególnych aplikacji,
  • ustawić, by ktoś z dorosłych musiał wyrazić zgodę na instalację nowej aplikacji (dotyczy tylko aplikacji ze sklepu Google Play, o instalacji aplikacji z innych źródeł Family Link informuje mailem),
  • włączać i wyłączać urządzenie zdalnie.

Druga z nich działa na Windows i ma podobne możliwości. Nam przede wszystkim przydaje się mierzenie czasu i możliwość ograniczenia go dla każdego konta (z Windowsa korzystamy na komputerze stacjonarnym).

Trzecia – to już płatna aplikacja i stanowi wyższą szkołę jazdy. Korzystamy z niej tylko, jeśli intuicyjnie czujemy jakiś niepokój i wraz z dzieckiem, którego urządzenia sprawa dotyczy. To narzędzie bowiem śledzi wszystko, co użytkownik robi na swoim telefonie, włącznie z tworzeniem zrzutów ekranu w czasie rzeczywistym i zapisywaniem ich w chmurze.

Kontrola więc czy zaufanie?

Co by nie pisać, prawda jest taka, że każdy z nas zna swoje dziecko najlepiej. I dlatego właśnie nie ma uniwersalnych rozwiązań. Być może w rozmowach z innymi rodzicami widać czasem, jak tendencyjnie i podobnie do siebie potrafią się nastolatki zachować w konkretnych sytuacjach, ale i tak gdzieś z tyłu głowy towarzyszy nam cały czas przeświadczenie, że każda pociecha to osobny organizm i osobny wszechświat. My postanowiliśmy bardziej ufać i towarzyszyć młodzieży w odkrywaniu świata (również wirtualnego!) niż zabraniać i kontrolować.

Czasem wydaje się jednak, że życie z dziećmi przypomina trochę jazdę samochodem. Niby wiemy, że każdy, kto siada za kółkiem, ma określone umiejętności, a mimo to wszyscy mądrzy nieustannie powtarzają, że co jak co, ale zaufanie do innych na drogach to powinniśmy mieć mocno ograniczone…


Wpis ten jest czwartym z kolei wpisów o szeroko pojętym bezpieczeństwie dzieci w sieci. Jeśli nie chcesz przegapić żadnego z nich – koniecznie dopisz się do newslettera poniżej. A! I mam prośbę. Pomóż mi dotrzeć z nim jak najszerzej i podziel się nim w swoich mediach społecznościowych.

.
baner postawienia kawy w podziękowaniu

Podobne wpisy

  • Najprostszy sposób na biznes online?

    Zarabianie online staje się co raz bardziej popularne już od dłuższego czasu, ale teraz, kiedy od dwóch miesięcy zmienia się nam rzeczywistość, mam wrażenie, że internetowe biznesy rosną jak grzyby po deszczu. Dlaczego? Po pierwsze – bo i tak więcej i bardziej siedzimy teraz w domach, a tam zwyczajnie mamy dostęp do Internetu. Po drugie – bo rozpoczęcie działań w Internecie mimo wszystko nie wymaga wysokich nakładów finansowych. I po trzecie – moje subiektywne, ale założę się,…

  • Jak nasze dzieci korzystają z sieci? Serwisy społecznościowe i komunikatory

    W zasadzie powinnam odpowiedzieć: wcześnie i sprawnie! Ale oczywiście nie do końca o to w pytaniu tytułowym chodzi. Przyznam się, że do niedawna wierzyłam w to, że wszyscy korzystamy z Internetu w taki sam lub bardzo podobny sposób. Yyyy… To znaczy w praktyce, że Wy korzystacie z neta tak samo jak ja! ? Wielkie było moje zdziwienie, gdy na własne oczy zobaczyłam, jak wygląda to u młodzieży! Dziś i Tobie trochę to przybliżę… Więc tak, każdy z nas zapewne widział nastolatka z telefonem w ręku. Nie ma opcji…

  • Padłaś? Powstań!

    Kiedyś zmęczenie było sygnałem, że warto, że trzeba odpocząć. Nikt się temu nie dziwił. Ludzie szli z kocem nad pobliską rzekę, wyjeżdżali na weekendy, biwaki, pod namioty, nad jeziora, na urlopy lub z plecakiem w góry poszlajać się po schroniskach. Kojarzysz takie opowieści swoich rodziców? A pamiętasz czarno-białe zdjęcia? Dzwony? Przenośne kuchenki gazowe? Gitary? Uśmiechy? W domu mieliśmy rzutnik. Co? Nie, nie projektor multimedialny. Rzutnik. Hmm… Jakby ci to wyjaśnić? Taka skrzyneczka,…

  • Pomóż Ukrainie..?

    “Może masz w głowie myśli bardziej szalone, niż ja…” Może jedziesz właśnie w kierunku granicy, by zabrać kogoś do swego domu. Albo organizujesz zbiórkę darów, nosisz materace w hali dla uchodźców, gotujesz zupę dla tych, co przyjadą za chwilę. A może dbasz o swoje zdrowie, bo dopiero co padła niespodziewana diagnoza, posyłasz dzieci do szkoły, opiekujesz się starszym rodzicem, odwiedzasz kogoś bliskiego, szykujesz swój ślub, czy inną rocznicę. Lub…

  • WordPress dla wirtualnych asystentek

    Kontekst dzisiejszego wpisu to fakt koronawirusa – na świecie ogłoszono stan pandemii, w Polsce mamy wiele offlinowych ograniczeń, generalnie siedzimy w domu (kto tylko może!), pracujemy zdalnie (kto tylko może!) i (kto tylko może!) nie spotykamy się z ludźmi w skupiskach. Wiele firm z sektora eventowego, turystyki i szeroko pojętej gastronomii zastanawia się, co dalej, a pozostali trzymają kciuki, by stan ten trwał jak najkrócej. Jestem przekonana, że w takiej sytuacji wiele osób…

  • W co i jak nasze dzieci grają w sieci?

    Pamiętasz moment, kiedy Twoje dziecko pierwszy raz samodzielnie włączyło komputer? A kiedy samo nauczyło się wyszukiwać bajki, a potem grać na Twoim smartfonie? Kiedy wygrało z Tobą w FIFA? Albo kiedy zaczęliście wspólnie budować miasto w Minecraft? Pamiętasz, od czego rozpoczął się kontakt Twojego dziecka ze światem WIRTUALNYCH GIER? Na początek drobne wyjaśnienie. Dzisiejszy wpis nie jest ani oceną, ani tym bardziej krytyką gier komputerowych. Dziś chcę Wam…

2 komentarze

  1. Zgodzimy się w 100% z tym, że kontrola jest podstawą do zaufania. Nie mówimy też tylko o życiu prywatnym, ale szczególnie o pracy. Możemy kontrolować wszystkie procesy w firmie poprzez odpowiednie aplikacje i programy, jak np. ERP dla produkcji czy inne. Daje nam to kontrolę i wiemy, kiedy będziemy musieli reagować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *