SPRAWDŹ OFERTĘ DLA CZYTELNIKÓW BLOGA I STWÓRZ ZE MNĄ SWÓJ NEWSLETTER!
aktualizacje w WordPressie

Aktualizacje w WordPressie dla zielonych

Powiedz mi, dlaczego nie aktualizujesz WordPressa? Bo boję się, że coś się wysypie. A masz ostatnią aktualizację motywu? A skąd mam ją wziąć? A wtyczki? Dlaczego masz po kilka wtyczek do tych samych rzeczy? Nie mam pojęcia!

To nie jest zmyślona historia. Średnio dwa, trzy razy w tygodniu odbywam taką lub podobną rozmowę. I wiem, naprawdę wiem, że temat aktualizacji dla wielu osób jest tematem trudnym. Dlatego postanowiłam się z nim rozprawić. Ale zacznijmy od początku.

O co chodzi w tych całych aktualizacjach?

Obawiam się, że napiszę coś, co jest już truistycznym truizmem, ale napiszę. Aktualizacje są w WordPressie mega ważne. Bo WordPress się zmienia. Bo w każdym oprogramowaniu zdarzają się dziury. Bo istnieją ludzie, którzy wykorzystują wpadki innych dla swoich celów. Bo chodzi tu o bezpieczeństwo. W każdej, absolutnie w każdej aktualizacji samego WordPressa, jest przynajmniej jedna, a często kilka łatek bezpieczeństwa. Podobnie w motywach i wtyczkach. Więc – wierz mi choćby na słowo! – po prostu nie możesz sobie pozwolić na jakiekolwiek aktualizacyjne braki w WordPressie.

Jak dzieją się aktualizacje?

Najprościej dzieją się, jeśli masz zainstalowane w WordPressie motywy i wtyczki jedynie z repozytorium WP. Wtedy po kliknięciu “Aktualizuj” twój WordPress pobiera odpowiednie, aktualne paczki plików z repozytorium i zapisuje je na twoim serwerze w odpowiednich miejscach. Co znaczy zapisuje? Oznacza to, że stare pliki podczas aktualizacji zastępowane są nowymi, czyli najnowszymi wersjami WP, motywów i wtyczek.

Jeśli jednak w twoim kokpicie zainstalowany jest motyw lub wtyczka (zestaw wtyczek) spoza repozytorium to jego (ich) aktualizacje wprawdzie polegają na tym samym (stare pliki podmieniane są na nowe), jednak proces ten najczęściej nie dzieje się na jedno kliknięcie. Jeśli dodatki pochodzą z Themeforest.net to najczęściej trzeba będzie ich nowe pliki przesłać na swój serwer w odpowiednie miejsce za pomocą klienta FTP (np. FileZilla).

Co w trakcie?

W trakcie aktualizacji twoi Czytelnicy/Użytkownicy/Klienci, którzy są na stronie i ją odświeżą zobaczą tzw. tryb maintenance, czyli, zamiast treści, informację, że w serwisie właśnie trwają zaplanowane prace. Stąd taka drobna rada: aktualizacje wykonuj zawsze wtedy, gdy jest najmniejszy ruch na twojej stronie.

Co może pójść źle?

Cóż… Tu zaczynają się schody… Bo teraz niestety wszystko zależy. Ale! Nie zależy od mechanizmu samych aktualizacji. Zależy od kilku innych czynników: od tego, jak został przygotowany WordPress ze swoimi dodatkami, od ilości tych dodatków oraz od ich jakości. Ale po kolei.

Sytuacja pierwsza.

Masz zainstalowanego WordPressa, masz w nim dwa motywy (w tym jeden włączony) i kilka, kilkanaście wtyczek, w dodatku w używanym motywie praktycznie nic nie zostało zmienione i wygląda jak w demo, no ewentualnie kolory, ale to w ustawieniach personalizacji była taka możliwość. Istnieje duża szansa, ze po aktualizacjach nic się nie wysypie.

Sytuacja druga. 

Masz zainstalowanego WordPressa, masz w nim trzy motywy (w tym jeden włączony) i kilka, kilkanaście wtyczek. Włączony motyw ma w nazwie słówko “child”. I w takiej sytuacji istnieje spora szansa, ze po aktualizacjach nic się nie wysypie.

Sytuacja trzecia.

Masz zainstalowanego WordPressa, masz w nim dwa motywy (w tym jeden włączony) i kilka, kilkanaście wtyczek, natomiast całość tworzona była przez kogoś z zewnątrz i jeszcze twoja strona mocno odbiega wyglądem od demo motywu, na którego wdrożenie się umówiłaś/łeś z wykonawcą, a pośród motywów nie ma żadnego, który miałby w nazwie słowo “child”. Uwaga! Coś, co koniecznie musisz wiedzieć o swojej stronie, to odpowiedź na pytanie, czy były modyfikowane bezpośrednio pliki WP, motywu lub wtyczek. I tu nie ma zmiłuj. Bo jeśli wszelkie zmiany dokonywane były w kokpit -> personalizacja -> dodatkowy CSS, to uff! Możesz śmiało wszystko aktualizować i nie powinno być problemów. Jeśli natomiast cokolwiek zostało zmienione bezpośrednio w plikach, to po aktualizacjach zmiany te… znikną.

Dobra praktyka wśród wykonawców stron na WordPressie to wykonać je tak, by użytkownik miał możliwość bezstresowej aktualizacji. I to wykonawca powinien wiedzieć, jak tego dokonać. Praktyka życia pokazuje jednak, że nadal nie jest to takie dla wszystkich oczywiste! 🙁

Sytuacja czwarta.

Masz zainstalowanego WordPressa, masz w nim mnóstwo motywów (w tym jeden włączony), kilkadziesiąt włączonych wtyczek, kolejne tyle wyłączonych i kompletnie nie pamiętasz, po co ci one wszystkie w tym WordPressie. Uwaga! Istnieje ryzyko, że podczas aktualizacji coś się wywali, a wywalenie to widoczne będzie np. jako biała strona z napisem “Error jakiśtam”, albo brak strony logowania do kokpitu 😉 Bo często dzieje się tak, że przy za dużej ilości różnych WordPressowych dodatków ich kod się ze sobą nie dogaduje, a jeśli jeszcze w jednym kokpicie mamy wtyczki, które “robią to samo” (dodają te same/podobne funkcje), to istnieje spore prawdopodobieństwo, że się “pogryzą” nawzajem.

Sytuacja piąta – wcale nie tak rzadka!

Masz WordPressa (działającą stronę), ale jesteś osobą nietechniczną i jesteś głęboko przekonana/y, że słowo “aktualizacja” słyszysz w ogóle, albo czytasz właśnie teraz po raz pierwszy w życiu! Nie wiesz zatem, bo stronę tworzył ci ktoś inny, o co w tych aktualizacjach w ogóle chodzi i nigdy cię to nie interesowało. Znów więc uwaga! Bo korzystając z WordPressa to jest absolutne minimum, które musisz o nim wiedzieć. Czy masz wszystko przygotowane tak, by móc kliknąć przycisk aktualizacji bez strachu i by twoja strona to przeżyła w całości!

Co robić, kiedy się posypie?

Tak, bo może się zdarzyć, że po aktualizacjach zobaczysz białą stroną lub jakiś Error… Cóż… Możliwości masz dwie. Yyyy, a dokładniej trzy. Możesz napisać do swojego hostingu z prośbą o przywrócenie kopii zapasowej (uwaga – kopii zapasowej: bazy danych lub – jeśli nie wystarczy – bazy danych i plików). Sprawdzisz przy okazji, jak twój hosting obsługuje Klientów w potrzebie oraz czy w ogóle robi i jak długo przechowuje kopie zapasowe. Minusem jest fakt, że może się okazać, że hosting do tematu kopii podchodzi z dużą dozą beztroski. Drugi sposób – możesz przywrócić własną kopię zapasową. Oczywiście tylko w sytuacji, jeśli przed kliknięciem aktualizacji ją zrobiłaś/łeś. I trzeci – przydatny w sytuacjach, kiedy nie możesz zalogować się do kokpitu, a masz podejrzenia, że strona nie działa przez konkretną wtyczkę – możesz zalogować się przez klienta FTP (np. FileZilla) i usunąć folder z tą wtyczką. Strona prawdopodobnie wstanie, ale później i tak trzeba będzie przemyśleć, co z tym fantem zrobić.

Uff! Mam nadzieję, że rozjaśniłam temat i że teraz aktualizacje nie będą już dla ciebie tak skomplikowaną czynnością. Można powiedzieć, że wszystko sprowadza się do tego, czy twój WordPress został odpowiednio zorganizowany oraz zależy od ilości dodatków, jakie masz w nim zainstalowane. No. A jak to wygląda w twoim WordPressie?

Dołącz do WP MasterClass

O autorce...

Kasia Aleszczyk

Znana jestem z tego, że pomagam innym zaprzyjaźniać się z WordPressem. Na co dzień uczę również, jak żyć w necie, by przeżyć. Cieszę się, że jesteś i zapraszam częściej!

6 thoughts on “Aktualizacje w WordPressie dla zielonych

  1. Póki nie zawaliłem swego pierwszego bloga po aktualizacji wtyczki , nie robiłem żadnych kopie zapasowych. Dlatego wszystkim rekomenduję raz na jakiś czas zapisywać pliki strony i bazę danych. 🙂

    1. O to to 🙂 Podobno ludzie dzielą się na tych, którzy kopie zapasowe robią i na tych, którzy będą je robić 😉

  2. Świetny artykuł! 🙂 Napotkałem się na niego podczas poszukiwań odpowiedzi na mój problem z WordPressem… Ogólnie to gdy wstawiam jakąś zmianę na stronie (dodam wpis, reklamę w panelu bocznym) to u mnie na komputerze wszystko jest ok, ale… sprawdzam na telefonie bądź laptopie i nie ma aktualizacji. Musiałem dopiero wyczyścić ciasteczka na tel i lapku, żeby pokazały się aktualizację. Czy mogłaby Pani pomóc mi rozwiązać ten problem? 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Sięgnij po więcej!