Archive Tag:Jak żyć?

Newsletter na blogu i dlaczego polecam MailerLite?

Czy nie jest tak, że newslettery przypominają trochę miśki Harribo? Są „różnokolorowe” (każdy autor pisze po swojemu), wszyscy wiemy, jak smakują (w końcu każdy jakiś newsletter otrzymuje) i w dodatku każdemu z nas nadal pozytywnie się kojarzą (z jakichś powodów się na newslettery zapisujemy!). Co jakiś czas przypominają też słodkie chwile dziecięcego zapomnienia… Dziś zabieram cię w powrót do czasów, kiedy pisało się listy. Więc jeśli zastanawiasz się nad zagadnieniem „Newsletter na blogu” – poczytaj koniecznie. Bo dzielę się moim prawie trzyletnim doświadczeniem w pisaniu newslettera.

SHARE WEEK 2017 – czas najwyższy dołączyć!

W tej akcji dwie rzeczy się nie zgadzają. Ma być tydzień, a w sumie są dwa tygodnie. Ma być trzech poleconych twórców, ale w zasadzie ich ilość nijak nie jest ograniczona. Zgadza się natomiast jedna podstawowa sprawa – Share Week ogłasza Andrzej Tucholski i jest to ogromnie pozytywna akcja. Dlaczego? Bo twórcy polecają tych, którzy ich inspirują. W tym roku do zabawy dołączam i ja 🙂

Finansowa Ninja – i ja mogę nią zostać! Styczeń…

Obudziłam się z ręką w nocniku. Zadzwoniła moja księgowa i spokojnym głosem powiedziała: „Pani Kasiu, do zapłaty ma pani 3 444 zł podatku i dwa miesiące na zakup kasy fiskalnej”.

Ale że jak?!?!?

Byłam przekonana, że się pomyliła! Byłam przekonana, że otwarły jej się nie te pliki na kompie! Byłam przekonana, że to niemożliwe! A potem zaczęłam liczyć. Chodź. Zobacz, co z tego liczenia wynikło.

Jak zacząć biznes: „Tworzenie stron w WordPressie”?

Jestem dziwna z pięciu powodów: bo lubię swoją konkurencję, bo wymieniam się z konkurencją swoim „know how”, bo wierzę, że wspólnie możemy więcej, bo głęboko ufam, że nie musimy zwalczać się nawzajem i… Bo pomagam mojej przyszłej konkurencji zaistnieć. Myślisz o tworzeniu stron na WordPressie za pieniądze?

Dziś pięć największych moich błędów z (nie)chlubnych początków.

Nie umiem. Nie dam rady. To się nie uda.

„Bo jeśli coś może się nie udać, to z pewnością się nie uda”, prawda? Tak, wszyscy znamy prawa Murphy’ego. I ja też je znam. Pierwszy raz przeczytałam je w siódmej klasie (ja z ery „przedgimnazjalnej”) i byłam nimi zachwycona. Dłuuuugo mi później towarzyszyły, bo… Pasowały do mnie idealnie 🙁

A później pojawił się w moim życiu taki dzień, kiedy wszystko zmieniło się praktycznie o 180 stopni!