Newsletter na blogu i dlaczego polecam MailerLite?

Newsletter na blogu i dlaczego polecam MailerLite?

Czy nie jest tak, że newslettery przypominają trochę miśki Harribo? Są „różnokolorowe” (każdy autor pisze po swojemu), wszyscy wiemy, jak smakują (w końcu każdy jakiś newsletter otrzymuje) i w dodatku każdemu z nas nadal pozytywnie się kojarzą (z jakichś powodów się na newslettery zapisujemy!). Co jakiś czas przypominają też słodkie chwile dziecięcego zapomnienia… Dziś zabieram cię w powrót do czasów, kiedy pisało się listy. Więc jeśli zastanawiasz się nad zagadnieniem „Newsletter na blogu” – poczytaj koniecznie. Bo dzielę się moim prawie trzyletnim doświadczeniem w pisaniu newslettera.

Newsletter? Ale o co chodzi?

Tak, wiem. Nikt z nas nie ma czasu na dodatkowe rzeczy. Mamy te same 24 godziny do wykorzystania i dzielimy je najczęściej między to, co musimy (praca, obowiązki) i co kochamy (dom, najbliżsi). Jesteśmy szczęściarzami, jeśli mamy czas na hobby, na realizację pasji, zainteresowań. Wiem o tym. Ale wiem też, że jeśli czytasz te wpis – to znaczy, że chcesz czegoś WIĘCEJ. Bo wiele osób ma swoje strony na WordPressie. Wiele osób tworzy blogi. Wiele osób rozmawia ze swoimi Czytelnikami w komentarzach i wysyła powiadomienia o nowych wpisach. Jednak nie wszyscy piszą newslettery. Jeśli zastanawiasz się jeszcze po co w ogóle mieć newsletter oraz jak i gdzie go zorganizować, to dziś kilka słów właśnie o tym.

Zacznijmy od tego, czym jest lub może być newsletter

Różne widzę podejścia do tematyki newslettera. Jedni wysyłają w nim informacje o nowych produktach (najczęściej sklepy internetowe), inni wysyłają swoje kampanie tylko wtedy, kiedy mają coś ważnego do zakomunikowania, jeszcze inni powiadamiają swoich Czytelników o najnowszych wpisach na blogu. W moim pojęciu newsletter to list. Więcej – odkąd na blogu piszę newsletter stał się on moim listem do Przyjaciół.

Po co pisać newsletter?

Powodów jest mnóstwo i tak naprawdę każdy ma swoje. Ty masz zapewne swoje własne. Ja – kiedy myślę o newsletterze – myślę sobie o trzech możliwościach, jakie może on przynieść i ułatwić.

Dzięki newsletterowi masz szansę nawiązać lepszy kontakt z Czytelnikami twojego bloga, możesz ich lepiej poznać. Dobre newslettery to takie, po których otrzymuje się odpowiedzi Czytelników. Można wymienić się z nimi swoimi spostrzeżeniami, czy refleksjami.

W newsletterach  można zadawać pytania. Co więcej – istnieje spora szansa, że ktoś na nie odpowie. Możesz poprosić swoich Czytelników o wypowiedź w konkretnym temacie, o podanie twojej wiadomości ich znajomym, o wypełnienie ankiety, o opisanie swoich upodobań, o podzielenie się pomysłami, o cokolwiek.

Jest to też doskonałe narzędzie sprzedażowe. Pomyśl. Skoro ludzie czytają twój blog i jeszcze są w stanie na tyle ci zaufać, by związać się bliżej i pozostawić ci swój adres email (czasem przecież to jakby przedstawić się z imienia i nazwiska!), to dlaczego nie mieliby o ciebie czegoś kupić. Zwłaszcza, jeśli propozycja zakupu będzie poprzedzona dobrze przeprowadzonym badaniem ich potrzeb.

Jak w ogóle zabrać się za tworzenie newslettera?

Tak naprawdę do stworzenia własnego newslettera potrzebujesz tylko trzech rzeczy.

Po pierwsze – pomysł.

Tak, bo na newsletter warto mieć pomysł. Ja swoją newsletterową przygodę zaczęłam od tego, że po prostu wysyłałam ludziom powiadomienia o kolejnych wpisach raz na dwa tygodnie. Czy działało? Cóż… Nie urywało niczego. Niestety… Na budowanie listy newsletterowej też dobrze to nie wpływało. W zasadzie w ogóle na nic nie wpływało. To znaczy lista zamykała się w około 20 osobach i nijak nie się nie powiększała. Trochę zmieniło się, kiedy i ja zmieniłam podejście. Najpierw przemyślałam tematykę pisanych listów, później popracowałam nad wyglądem i przebiegiem zapisu, a na koniec opracowałam prezent dla moich subskrybentow. Tak, od tego czasu moja lista sukcesywnie się powiększa.

Po drugie – narzędzie.

O tym szerzej będzie poniżej. Zdecydowanie jednak warto mieć jakiekolwiek narzędzie, które będzie ci pomagać w ogarnianiu newslettera. Nie wyobrażam sobie pisania go ze swojej skrzynki mailowej i wpisywania maili po przecinku jako adresatów maila (wierz mi, spotkałam się z czymś takim!).

I po trzecie – plan.

Od pomysłu do planu już niedaleko. Skoro pomysł masz (w końcu po coś czytasz ten wpis), o narzędziach będzie później, to nie pozostaje nic innego, jak napisać plan. Więc usiądź teraz wygodnie, weź coś do pisania i czystą kartkę i napisz. Przynajmniej 6 najbliższych tematów twojego newslettera.

O czym pisać? Oczywiście każdy decyduje sam, bo to ty najlepiej znasz swoich Czytelników. Mój newletter przybierał różne formy. Na początku szła po prostu informacja o nowych wpisach na blogu. Sucha i automatyczna. Nie polecam.

Później pisałam już treści sama, ale głównie sprzedażowo. Muszę się przyznać, że przypominałam sobie o wysyłce newslettera wtedy, gdy potrzebowałam zareklamować coś swojego. Tak, wstyd.

Teraz mój newsletter jest listem. Co więcej – listem do Przyjaciela. Dzielę się w nim bonusowymi treściami stworzonymi tylko dla Przyjaciół, dzielę się moim doświadczeniem, zapraszam do miejsc, w których będzie można ze mną wypić kaffkę i wskazuję najlepsze (najczęściej czytane) treści na blogu z ostatniego czasu. Wszystko po to, by moi subskrybenci poczuli się naprawdę wyjątkowo.

Czy taki sposób pisania newslettera sprzedaje? Nie wiem, bo to już dla mnie nie ma znaczenia. Cieszę się natomiast, kiedy ludzie, do których piszę, odpisują mi i możemy pokorespondować.

Oczywiście każdy sam urządza swój sposób na listy do Czytelników. Wydaje się jednak (dla mnie to wręcz oczywiste!), że treści maili muszą spełniać jeden, zasadniczy warunek: muszą być jakoś spójne z tematyką twojej strony czy bloga.

A może by tak newsletter w WordPressie?

Właściwie czemu nie? WordPress jest takim CMSem, który posiada napisane już rozszerzenia (wtyczki) prawie do wszystkiego. Oczywiście istnieje również kilka wtyczek, które tworzą newslettery, a najlepszą z nich jest MailPoet.
Wtyczkę zainstalujesz, jak każdą inną: możesz pobrać ją z repozytorium i przesłać plik, albo wyszukać w Kokpicie WordPressa -> Wtyczki -> Dodaj nową i kliknąć instaluj. Po włączeniu panel zarządzania newsletterami ukaże ci się w menu Kokpitu: MailPoet – pod komentarzami.

Zaraz na początku, po wejściu w Newslettery wtyczka przeprowadzi cię przez tutorial opisujący, jak, co i gdzie w niej znajdziesz oraz jak wysłać pierwszy newsletter. W MailPoet dodatkowo znajdziesz m.in:

  • możliwość tworzenia i edytowania własnych list subskrybentów,
  • możliwość tworzenia jednorazowych newstetterów,
  • możliwość tworzenia automatycznych newsletterów, wysyłanych np. raz na dwa tygodnie w konkretnym dniu tygodnia i o konkretnej godzinie,
  • możliwość edytowania wiadomości powitalnej przy zapisie na listę subskrybentów,
  • podstawowe statystyki otwarć newsletterów.

Sam panel tworzenia wiadomości email również jest przejrzysty i niesamowicie intuicyjny. Podstawowy newsletter wyślesz zmieniając praktycznie tylko treść wstawionych już elementów. Jeśli czegoś brakuje – również nie ma problemu. Możesz wstawić dodatkowe elementy z panelu po prawej stronie (metodą drag & drop).

Oczywiście nic nie jest idealne. MailPoet jest świetnym narzędziem do konstruowania podstawowych, początkowych newsletterów. Dlaczego? Ponieważ wysyła on newslettery z twojego serwera. To niestety może sprawić, że twoje maile będą trafiać do spamu skrzynek pocztowych twoich subskrybentów, a ty nawet nie będziesz tego świadomy/a. Natomiast później, przy większej ilości subskrybentów, twój hostingodawca szybko odezwie się o dodatkowe płatności.

Jeśli nie wtyczka, to co? Systemy newsletterowe

Hmm… I zaczynają się schody… Dlaczego? Ponieważ systemów do wysyłania jest… mnóstwo. Każdy z nich ma trochę opcji podobnych i trochę takich, które je różnią. Każdy ma inny model biznesowy. Mają różne panele użytkownika, a tworzenie w nich maili jest mniej lub bardziej intuicyjne. Opisanie tej różnorodności zajęłoby za dużo czasu, dlatego skupię się na tym, co jakoś tam znam/słyszałam/próbowałam i w czym mam porównanie.

Od razu ustalmy jedno. Nie ma dobrych i całkowicie bezpłatnych rozwiązań do newsletterów. Prędzej czy później trzeba będzie jakiejś firmie za korzystanie z ich systemu zapłacić. Na szczęście jednak nikt nie każe też płacić już na samym początku.

Opiszę dwa systemy. Z Freshmaila korzystałam, na Mailchimp zabrakło mi cierpliwości. Ale krótkie zestawienie ich obu poniżej.

Freshmail

Co dał mi Freshmail? Zapewnił wszystko, czego potrzebowałam (i w sumie wiele więcej) do wysyłania efektywnych mailingów. W ich systemie znajdziesz:

  • gotowe szablony newsletterów wraz edytorem WYSIWYG,
  • generator formularza zapisu na newsletter,
  • rozbudowane raportowanie skuteczności wysyłek,
  • łatwa integracja z innymi systemami CMS, CRM, eCommerce (Wordpres, iStore, SalesForce, Magento, etc),
  • różne testy zwiększające skuteczność mailingu (testy A/B, spam test, inbox test, etc),
  • bezpłatnie można uruchomić jeden autoresponder.

Dodatkowo twórcy Freshmaila stale troszczą się o rozwój swoich Klientów, a w modelach płatnych oferują świetny support pomagający w pełnym korzystaniu z systemu. Zarówno blog, jak i filmiki pełne są merytorycznej treści.

Mailchimp

Mailchimp nigdy mnie do siebie nie przekonał i dlatego zdecydowanie nie będę go polecać. Tak, wiem (bo słyszałam), że ma wiele możliwości, ale sama jego konfiguracja z WordPressem przebiega w taki sposób, że ja traciłam cierpliwość za każdym razem, kiedy się za nią brałam. Minusem jest również fakt, że Mailchimp jest cały po angielsku. Czarę goryczy przelał jednak fakt, że w Mailchimpie nie ma możliwości wysyłania autoresponderów, jeśli korzysta się z bezpłatnej opcji.

Dlaczego właśnie MailerLite?

Jak już wiesz, swoją przygodę z newsletterem zaczynałam od MailPoet. Później korzystałam z Freshmaila i – choć w obsłudze był nieco karkołomny – dawał radę. Kiedy jednak trafiłam na MailerLite (link jest afiliacyjny) – zakochałam się od pierwszego wejrzenia! Dlaczego?

Przede wszystkim – intuicyjność. Nie mam czasu, by szukać tego, czego potrzebuję w czeluściach ustawień i ogromie możliwości. W MailerLite wszystko, co potrzebne i tylko to, co potrzebne, jest po prostu pod ręką. Ogromny szacun za ten pełen opcji minimalizm.

Poza tym – logika. Wszystko w tym systemie jest na miejscu. Co więcej – jest na właściwym miejscu.

I na koniec – łatwość. Bardziej ułatwić pracy z tworzeniem newsletterów się nie da.

Newsletter na blogu – MailerLite krok po kroku

Instalacja. Całość przebiega bezproblemowo. Trzeba zarejestrować się na stronie MailerLite, a następnie zainstalować w swoim WordPressie wtyczkę do integracji (oczywiście znajdziesz ją również w Wygląd -> Wtyczki -> Dodaj nową wpisując MailerLite w polu wyszukiwania). Nie zapomnij włączyć wtyczki po jej instalacji.

Formularz zapisu. Masz do wyboru dwa wyjścia. Albo stworzysz taki formularz na własnej stronie/blogu i później umieścisz w widgecie, albo w MailerLite wejdziesz w formularze i stworzysz go tam. Masz możliwość stworzyć PopUp, Landing Page, zwykły formularz oraz przycisk zapisu. Naprawdę jest w czym wybierać i tworzy się je intuicyjnie!

Kampanie. Przejdźmy do samej wysyłki newsletterów. Znów masz kilka opcji do wyboru, bo możesz stworzyć zwykłą kampanię, kampanię z testem A/B, kampanię z powtórzeniem i kampanię RSS. Niezależnie które rozwiązanie wybierzesz, następnym krokiem będzie niesamowicie przyjazny kreator maili. Tak, to przede wszystkim nim jestem zachwycona, ponieważ pamiętam jeszcze, jak długo szukałam niektórych ustawień we Freshmailu…

Automatyzacja. I tu dobra wiadomość. MailerLite daje nieograniczoną ilość autoresponderów. Oznacza to, że możesz stworzyć kilka miejsc zapisu z różnymi dodatkami, które twoi Czytelnicy otrzymają automatycznie w prezencie. Czyż to nie piękne?

Statystyki newslettera. Jak każdy szanujący się system do newsletterów, również MailerLite pokaże ci twoje mailingowe statystyki. Zobaczysz ilość otwarć maili każdej kampanii, ilość kliknięć w poszczególne linki, ilość osób wypisanych i powody wypisania się, ilość odbić maili itp. Znajdziesz również podstawowe statystyki swoich landing pages, więc będziesz mieć możliwość wyciągania wniosków.

Odnośnie statystyk jedna kwestia. Jeszcze się (raczej) nie narodził taki, kto miałby wszystko na 100%  Wierz mi, te wszystkie otwieralności i klikalności – jeśli są na poziomie około 20-30% – to już jest bardzo dobrze.
Na koniec dobra wiadomość. Jeśli dopiero zaczynasz swoją przygodę z newsletterem – w MailerLite zaczniesz bezpłatnie. I bezpłatnie będziesz korzystać do 1000 subskrybentów (przy czym liczą się unikalne adresy mailowe, czyli możesz mieć te same osoby na kilku listach!).

Uff! Długi wpis. Mam nadzieję, że potrzebny. No właśnie. Potrzebny? Daj znać, czy się przydał!

Zobacz moje kursy online!

Kup kurs online i zacznij sprzedawać na własnym WordPressie
  • Przydał się! Melduję zaliczenie kolejnego kroku w oswajaniu tego jakże dla mnie trudnego tematu! ?? Po traumie z mailchimp nadal mam w sobie opór, jednak dzięki takim treściom, dojrzewam do kolejnej próby ? Wyłącznie na mailer lite! Dzięki Kasiu ?

  • Przeczytałam ten post tylko ze względu na analogię do Haribo. 😉 Bo newsletter pełną gębą – nie i już! Tak przynajmniej myślałam dotąd mimo lektury wielu tekstów o newsletterach. I mimo prowadzenia newslettera fundacji we Freshmailu. A może nawet i dlatego. Dużo roboty – niewielkie korzyści. Ale udało Ci się zmienić mój sposób myślenia. Na razie mam ustawione automatyczne powiadamianie o nowych postach w MailPoet. I to wystarczy, bo na liście mam – uwaga! – jeden ? adres. No ale nie narzekam – na WordPressie jestem od miesiąca. Ale jeśli uda mi się jednak zainteresować moich czytelników, już nie będę się tak wzdragać przed newsletterem. A jeśli się zdecyduję, będzie to Mailer Lite. 🙂

    • Wow! Dziękuję za sympatyczne słowa 🙂

      Wszystko chyba zależy od tego, jak kto do newslettera podchodzi i jak zachęca Czytelników (Klientów) do zapisania się na niego. Wojtek Wawrzak w swoim podcaście opowiadał, że darmowymi produktami nabił sobie listę mailową do kilku tysięcy, ale szybko się przekonał, że to nie byli Czytelnicy jego bloga (czytali jeden wpis i pobierali produkt). Takie działania moim zdaniem są bezsensowne. Traci się swój czas i marnuje cudzy…

      Sama cały czas się uczę. Podglądam tych, którzy robią to dobrze (w moim przekonaniu). Mam też na swój newsletter już konkretny plan i chciałabym przyciągać na niego tych, którym ten właśnie plan odpowiada 🙂

      • Tak, chyba o to chodzi – o własne podejście do newslettera, a w tym – jak zazwyczaj – o autentyczność. Chyba się zapiszę na tego Twojego newslettera ? bo po prostu jestem ciekawa Twojej koncepcji.

        • Zapraszam 🙂 Piszę w nim dodatkowe wpisy dotyczące radzenia sobie z WordPressem i dla Czytelników mam też specjalną strefę VIP z poprzednimi newsletterami 🙂

  • Newsletter jest dobra sprawa, jeśli dobrze prowadzić kompanię reklamową. 🙂 Dzięki za rekomendację wtyczki!

    • Prowadzenia newslettera – jak wszystkiego w marketingu – warto się uczyć 😉 i koniecznie testować różne rozwiązania! Polecam się 🙂

  • Dzięki za informację! Jestem nową blogerką i jeszcze nie mam opcji subskrypcji, ale bardzo przydatna informacja jak będę już gotowa pisać newsletter! 😊❤️

    • Proszę uprzejmie 🙂 Tak, MailerLite jest idealny dla tych, którzy zaczynają swoją przygodę z pisaniem newsletterów. Ale i później daje radę 🙂